Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Emocje: Nie walcz ze skutkiem tylko przyczyną
#1
We wczesnym dzieciństwie miałem ten komfort, że mogłem swobodnie popłakać, gdy miałem ochotę. Ale potem wszystko się zmieniło. Wraz z dorastaniem rozumiałem, że emocje należy za wszelką cenę ukrywać. Starałem się być możliwie jak najbardziej poważny, choć w środku tak mnie skręcało, że nabawiłem się fobii społecznej a potem zaburzeń depresyjnych. Choć przyczyn było kilka, jedną z nich było przekonanie, że niewystarczająco dobrze ukrywam emocje, przez co nie poradzę sobie w życiu. W trakcie terapii wspomagając się wiedzą naukową i obserwacjami doszedłem do odwrotnego wniosku – to właśnie tak zaciekłe ukrywanie emocji było źródłem wielu problemów. Gdy przestałem to robić, ludzie szybko zaczęli mówić, że jestem niezwykle empatyczny i ciepły. Jeszcze kilka lat temu miałem opinię chłodnego detektywa (nadal tak uważają osoby, które od paru lat nie mają ze mną kontaktu).

Wspominałem wcześniej o nauce, bo jak się okazuje, tłumienie emocji jest dla naszego mózgu strasznie męczące. Badacze zajmujący się tym zagadnieniem porównują to do próby wyhamowania ciężarówki na zjeździe.

[Obrazek: tc582umienie-emocji-depresja-wkc582adani...59bcia.jpg]

„Uspokój się!” – tłumienie emocji od małego

Nie biegaj! Usiądź! Uspokój się! Nie przeszkadzaj! Rodzice od samego początku uczą nas, że musimy być grzeczni, spokojni, a wszelkie uczucia negatywne tłumić. Naukowcy apelują, że nie tędy droga! Ewolucja obdarzyła nas nimi nie bez powodu. Zamiast je uciszać, lepiej nauczyć się z nie wsłuchiwać i odpowiednio wykorzystywać.

Zastanów się, jak reagujesz na stres. Masz ochotę schować się, musisz chodzić, jesz, tracisz apetyt, opanowuje Cię agresja? Co jest tego przyczyną? Jakie można zmniejszyć powody dyskomfortu? Nie traktuj uczuć jak swojego wroga. One informują Cię, że jest jakiś problem. Tak samo mają inni ludzie. I dzieci.

Jeśli dziecko czuje się poddenerwowane, może pomocne okaże się przyciemnienie światła, opuszczenie hałaśliwego pomieszczenia, skoncentrowanie na oddechu, szczera rozmowa, przytulenie? Mówienie „uspokój się” to droga na skróty. Proces tłumienia jest bardzo wymagający. Dziecko będzie pochłonięte „uspokajaniem siłą woli”, przez co słabiej będą do niego docierać bodźce zewnętrzne. W przypadku szkoły łatwo sobie wyobrazić katastrofalne skutki.

Zresztą nie tylko dzieci to dotyczy. Przyznaj szczerze – czy powiedzenie Ci „nie martw się” w magiczny sposób obniża zamartwianie się? Prędzej motywuje do skuteczniejszego ukrywania go. Od starożytności umiejętność samokontroli była uważana za cnotę. I chyba tak nam zostało.  Ale to jest metoda porównywalna do zakładania maski.

Psycholog prof. Daniel Wegner z Uniwersytetu Harvarda stworzył teorię, z której wynika, że kiedy bardzo staramy się o czymś nie myśleć, włącza się w mózgu podświadomy mechanizm kontrolujący. Od czasu do czasu sprawdza on, czy to, co blokujemy przez świadomość, pojawia się w niej. A gdy tylko coś odwróci naszą uwagę od usilnego zapominania, to podświadome działanie mózgu staje się wyraźniejsze. Myśl powraca – nawet z jeszcze większą intensywnością. I musimy włożyć więcej energii w to, by znów wyrzucić ją z głowy.

Czytaj więcej: Nigdy nie mów do dziecka: uspokój się! Lepiej naucz je, jak ma radzić sobie ze stresem

„Nie płacz!” – bo nie doceniamy smutku

Popularna teza ewolucyjna świetne tłumaczy, dlaczego natura dała nam przygnębienie. Obniżona potrzeba zaspokajania potrzeb („na nic nie mam ochoty”) oraz spadek motywacji („nic mi się nie chce”) sprzyjają zatrzymaniu się i dumaniu nad swoimi i cudzymi problemami, a to z kolei sprzyja opracowaniu ich rozwiązania. Jeżeli członek stada cierpi, odczuwamy przygnębienie. Nie chce nam się jeść ani uprawiać seksu, więc możemy pomóc innym albo sobie.

Płacz sam w sobie stanowi dla naszego organizmu katharsis – gwałtowne przejście od aktywności systemu współczulnego do przywspółczulnego, czyli od wysokiego pobudzenia emocjonalnego do stanu wyciszenia. Wraz ze łzami wypływają z nas hormony stresu, płacząc obniżamy ciśnienie krwi i dotleniamy mózg.

Płacz jest także sygnałem dla otoczenia. To prośba o pomoc, słowa otuchy. Badania wykazały, że widok płaczącego człowieka wzmacnia u nas współczucie. Takie odkrycie samego siebie powoduje, że inni są także bardziej skorzy do tego, by porzucić pozy i maski i zareagować… po ludzku.

Widok łez powoduje, że nasz stosunek do płaczącego się zmienia. Martijn Balsters z Tilburg University przeprowadził badania, które wykazały, że widok łez wywołuje u nas współczucie i sympatię. Ochotnicy widzieli twarz płaczącego zaledwie przez 50 milisekund i to wystarczyło, by zmiękły ich serca. W innym eksperymencie badanym pokazano fotografię twarzy płaczącego z widocznymi łzami oraz to samo zdjęcie, z którego cyfrowo usunięto łzy. W pierwszym przypadku uznali, że człowiek ze zdjęcia jest smutny, w drugim stwierdzali, że twarz na zdjęciu wyraża zakłopotanie. Łzy stanowią więc istotny komunikat o emocjach, sam wyraz twarzy nie wystarczy.

„Nie płacz” to najczęstsza reakcja dorosłych na łzy dziecka. Oprócz niej mamy jeszcze: „To nie powód do płaczu”, a wielu małych chłopców prędzej czy później słyszy: „Nie płacz, co ty, baba jesteś?”.

Skąd otoczenie ma wiedzieć, że potrzebujesz pomocy, jeśli świetnie to ukrywasz? Kulturowe tłumienie emocji sprawia, że czujemy się osamotnieni ze swoimi problemami. Przecież inni chodzą uśmiechnięci…

Czytaj więcej: Płacz - jak działa naukowy wyciskacz łez

„Nie denerwuj się!” – a może warto?

W naszej kulturze gniew jest zwykle oceniany bardzo negatywnie. Nie zdajemy sobie sprawy, że w parze z nim idzie ogromna siła i determinacja, która mądrze wykorzystana potrafi zdziałać cuda. Okazywanie złości stało się tematem tabu, który należy zamieść pod dywan skuteczniej niż skandale pedofilskie. A przecież ta emocja jest jak ryk wzywający do walki. Dzieje się coś niebezpiecznego – trzeba zareagować.

Boimy się kłótni, a jak przyznało 55% par w badaniach Howarda Kassinove, „spięcia” prowadzą do pozytywnego rozwiązania sytuacji. Jedna trzecia badanych dodała, że właśnie gwałtowny wybuch emocji pomógł im dostrzec, gdzie popełniali błąd. Czasami trzeba wyrzucić coś z siebie w sposób dosadny, by dotrzeć do drugiej osoby.

Tłumiona złość może wybuchnąć ze zdwojoną siłą. Anders Breivik, który zasłynął dokonaniem masakry w Oslo i na wyspie Utøya, był na co dzień przykładnym obywatelem Norwegii, który tłumił przez lata gniew wobec otwartości i tolerancji jego państwa. Dlatego zamiast czekać i udawać, że mamy wewnętrzny spokój, lepiej przekierować złość w produktywną stronę. Zmiany życia na lepsze. Mahatma Gandhi, człowiek walczący o niestosowanie przemocy, prawdopodobnie nie podjąłby się politycznej działalności, gdyby nie denerwował go sposób traktowania Hindusów przez brytyjskich kolonizatorów.

Gniew możesz wykorzystać w sposób godny pochwały. Szkolnemu koledze bardzo dokuczają inni? Stań w jego obronie. Irytują Cię dziury w jezdni przed domem? Zgłoś to do urzędu gminy. Gniew nie musi być początkiem destrukcji. Może być początkiem dobrego.

„Nasz kontrolowany gniew może być przetworzony w energię, która zmieni świat” – Mahatma Gandhi

Czytaj więcej: BESTIA W KAŻDYM Z NAS

„Nie wstydź się!” – bo nie zdajemy sobie sprawy z zalet wstydu

Wstyd jest jak czerwone światło, głos rozsądku, który informuje o przekraczaniu granicy. Powstrzymuje nas przed nierozsądnym zachowaniem, albo ujawnieniem o jeden sekret za dużo.

Jak dowiedli badacze z University of California w Berkeley, osoby które się wstydzą, wywołują jednocześnie większe zaufanie. Osoby, które nie zdają sobie sprawy, że postępują niestosownie lub lepiej to ukrywają, są odbierane bardziej negatywnie. Dlatego nie ma sensu nadmiernie przejmować się zaczerwienieniem na twarzy. Zawstydzenie nie powoduje pogorszenia relacji i zwykle jest bardzo szybko zapominane. A wręcz przeciwnie – zbliża i zwiększa zaufanie. W przypadku przewinienia, wpadki lub niekompetencji, oznaki wstydu są odbierane jako przyznanie się do winy i niemal automatycznie dają przebaczenie otoczenia.

Wstyd może też ochronić nas przed przykrym zachowaniem środowiska. Gdy ktoś w pobliżu zachowuje się bardzo nieodpowiednio, nasza reakcja informuje go, że wprowadza nas w zakłopotanie, dzięki czemu jest szansa, że się zreflektuje i przestanie.

Brak wstydu prowadzi do żenujących sytuacji, odpycha ludzi, spłyca relacje. Podczas promocji filmu „1920 Bitwa warszawska” Łukasz Garlicki, grający ks. Ignacego Skorupkę, zapytany o to, co zapamiętał z pracy u boku reżysera Jerzego Hoffmana, wyznał: "drinking and fucking women".

Czytaj więcej: NIE WSTYDŹ SIĘ WSTYDU!

Podsumowanie

Mam wrażenie, że wpadliśmy w niebezpieczną skrajność. Chcemy być bez przerwy szczęśliwi i na takich wyglądać w otoczeniu. Za żadne skarby nie chcemy ujawnić swoich problemów, choć w ten sposób zmniejszamy szanse na uzyskanie pomocy. Wolimy usuwać ostrzeżenia w postaci negatywnych emocji, zamiast naprawiać elementy, przed którymi nas ostrzegają. Jesteśmy nawet gotowi pić dużo alkoholu i zażywać narkotyki, dalej wierząc w nieustanne szczęście.

Takie myślenie jest bardzo mocno zakorzenione w większości kultur. Pracodawca będzie wolał zapisać pracownika na kurs "walki ze stresem" zamiast zastanowić się, dlaczego jego firma sprzyja powstawaniu stresu. Może pracownicy są przeładowani? Albo panuje toksyczna atmosfera w zespole? Kolejna sytuacja, w której próbuje się zlikwidować skutek zamiasat przyczyny. 

Jako puentę artykułu bardzo polecam obejrzeć film "W głowie się nie mieści", który porusza ten problem.
Odpowiedz
#2
Cóż, jest tu podjęty dość ciekawy temat dotyczący ukazywania emocji w naszej kulturze.

Boimy się ukazywać emocje, często one są oznaką słabości - twierdzimy. Wróg widzi nasz stan. Lepiej jest przez większość czasu zachowywać kamienną twarz, i udawać, że nic się nie dzieje. Tyle, że nie powinniśmy tak robić, gdyż wiecznie męczymy nasz mózg, próbując oszukać otoczenie i samych siebie, że nie jesteśmy przygnębieni.

Nie podoba mi się to, że dzisiejszy świat na siłę brnie w przesadny optymizm. Gdy mamy odwróconego banana na twarzy, słyszymy "uśmiechnij się". Gdy chcemy opowiedzieć o swoich problemach, bardzo często słyszymy "nie powinieneś się martwić, inni mają gorzej i żyją". W dodatku na portalach społecznościowych na siłę tworzymy siebie jako osobę towarzyską i szczęśliwą, pomijając te gorsze aspekty. Widząc zwłaszcza na stronie głównej Facebooka same zdjęcia szczęśliwych osób, w związku gdzieś na wczasach za granicą uaktywnia nam się zazdrość "dlaczego ja nie potrafię być tak szczęśliwy jak oni?". Tyle, że każdy odczuwa smutek, lecz nie wypada go okazywać na portalach społecznościowych. Podobnie jak złości. Bo emocje są oznaką słabości.

Jeszcze w naszej kulturze ciężko jest być naprawdę empatycznym, gdy jest się mężczyzną. Od mężczyzn oczekuje się, aby byli stanowczy, silni i nie okazywali żadnych emocji - jakikolwiek płacz czy oznaka słabości są od razu wyśmiewane.

Ja osobiście bym bardziej zaufał komuś, kto jednak okazuje te emocje i nie wstydzi się ich. Raz, że wspólne odczuwanie emocji zwiększa zaufanie, dwa - łatwiej mi zaufać komuś, kto jawnie okazuje emocje, a nie, żebym musiał się domyślać, co akurat dana osoba czuje.
I również nie widzę powodu, aby uczyć od małego ukrywania emocji. Zamiast mówić "uspokój się" mówmy "co sprawia, że jesteś tak poddenerwowany?". Zamiast "nie płacz" - "co się stało, że płaczesz?".

Na koniec jeszcze słówko odnośnie wstydu - wiem, że jest potrzebny, gdyż inaczej nie moglibyśmy się aż tak pohamować. Chociaż sam osobiście nie cierpię, gdy się czerwienię podczas rozmowy z kimś, to jestem w stanie zrozumieć, że wstyd jest nam potrzebny.
Odpowiedz
#3
Tak, wymuszony optymizm jest okropny. A niestety w zachodniej kulturze jest zakorzeniony tak bardzo, że odwrócenie tego wydaje mi się ekstremalnie trudne. Ciągle jesteśmy bombardowani twierdzeniami, że przygnębienie to nasza wina, trzeba cieszyć się tym, co się ma, jesteśmy kowalami swojego losu itp. Paskudnie dołujące. Tego typu przemyślenia miałem już jakiś czas temu i obecnie zbieram coraz więcej dowodów na ich słuszność. 
[Obrazek: co_to_za_mina.jpg]
[Obrazek: wymuszony_optymizm.jpg]
[Obrazek: wygrasz_w_totka.png]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości