Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Nie dawaj dziecku klapsów!
#31
[Obrazek: 31b33032b8a7bb1239eaa3896affdbaf.jpg]
Odpowiedz
#32
Jak ludzie usprawiedliwiają przemoc wobec dziecka?

Pod artykułami dowodzącymi szkodliwości przemocy, często ma miejsce lawina komentarzy negacjonistów, którzy upierają się, że klapsy są świetnym sposobem rozwiązywania problemów, a rozmowa nie działa. Przyjrzyjmy się błędom, jakim ulegają. 

Pierwszym problemem, jaki rzuca mi się w oczy, jest pułapka ego. Unikamy zmiany zdania, która podważa nasze dotychczasowe działania. Rodzic musiałby przed sobą przyznać, że dotychczas krzywdził swoje dziecko. Przerażająca myśl, prawda? Jednak zwróć uwagę, że znacznie gorsze jest dalsze tkwienie w błędzie i pogłębianie konsekwencji złego wychowania.


Innym argumentem, jaki widzę nieustannie, jest twierdzenie, że znajomi dostawali klapsy i wyrośli na porządnych ludzi. Tutaj ma miejsce błędne ocenianie przyczynowości. Wyrośli na porządnych NIE DZIĘKI TEMU, tylko MIMO TO. Czynników wpływających na właściwe zachowanie może być bardzo wiele, a przypisywanie zasługi klapsom dalej pogłębia stereotyp. Trzeba też zwrócić uwagę, że ludzie mają tendencję do ukrywania swoich problemów. Możesz nie widzieć trudności znajomego.


Pojawia się także słynne znam swoje dziecko lepiej niż panowie w garniturkach. Może to zabrzmi podle, ale prawdopodobnie się mylisz. W przypadku wychowania nie masz możliwości porównania, jak Twoje dziecko by się rozwijało przy innych metodach. Naukowcy dysponują ogromnymi liczbami badanych, co pozwala wyciągać ogólne wnioski. W dodatku metoda naukowa gwarantuje obiektywizm lepiej niż subiektywny osąd rodzica.


No i na koniec notoryczna dychotomia myślenia, w której komentujący widzi tylko klapsy albo pozwalanie dziecku na wszystko. Metody wychowania polecane przez naukowców opisałem w osobnym artykule.


https://postprawdastop.wordpress.com/2017/02/28/jak-ludzie-usprawiedliwiaja-przemoc-wobec-dziecka/
Odpowiedz
#33
Jeśli chodzi o "naukowe brednie" natomiast:

Czemu nauka jest najbliższa prawdy?

Naukowcy zwykle cieszą się sporym zaufaniem. Ale nie każdy rozumie, dlaczego warto ich słuchać.

Jak działa nauka?

Nauka nie jest demokracją. To dyktatura. Dyktatura dowodów.” – John Reisman

W nauce najpierw pojawiają się dowody, a dopiero potem na ich podstawie wyciąga się wnioski. W pseudonauce jest odwrotnie – najpierw pojawia się wniosek, a potem na jego podstawie poszukuje się dowodów potwierdzających daną tezę.


W świecie naukowym za wyznacznik dużej pewności (w nauce zawsze dopuszcza się błędy, dlatego zwykle mówimy o prawdopodobieństwie np. 95%) przyjmuje się konsensus naukowy. Ma on miejsce wtedy, gdy przytłaczająca większość prac badawczych popiera dane stanowisko. Tak jest np. w przypadku wpływu człowieka na globalne ocieplenie albo tego, że dzieci par jednopłciowych rozwijają się tak samo dobrze, jak par heteroseksualnych.


To oczywiście nie polega na swobodnym głosowaniu, gdzie naukowcy wybierają, w co powinno się wierzyć. W rzeczywistości konsensus jest zawsze wtórny wobec samego procesu naukowego, bo naukowcy nie tyle zgadzają się ze sobą, co akceptują wyniki badań prowadzące do tych samych wniosków.


W poważanych źródłach naukowych stosuje się bardzo wysokie standardy jakościowe. Praca przed opublikowaniem przechodzi proces recenzji naukowej, podczas którego jest ona analizowana przez ekspertów w danej dziedzinie, np. w przypadku globalnego ocieplenia będą to klimatolodzy. Sprawdza się m.in., czy nie zawiera błędów, luk, niepoprawnych metodologii, przekłamań, skrzywień ideologicznych.


Następnie po opublikowaniu dochodzi do kalibracji społecznej, czyli oceny pracy przez środowiska naukowe. Jeśli praca jest często przytaczana i cytowana w innych badaniach, które przeszły podobny proces, to przyjmuje się, że jest rzetelna. Gdy wiele prac z podobnymi wnioskami przejdzie tą drogę, teza w nich zawarta staje się powszechnie uznawana. I to nazywamy „stanowiskiem nauki„.


Ale to jeszcze nie wszystko – kanon naukowy wznosi się ponad zróżnicowanie społeczne. Oznacza to, że do podobnych wniosków muszą dość grupy badawcze z różnych rejonów świata.

Co bada?

Nauka zajmuje się badaniem, analizowaniem i opisywaniem rzeczywistości, więc może zająć się dowolną dziedziną życia. Dlatego znajdziemy zarówno naukowców matematycznych, jak i psychologicznych.

Jest jednak jeden haczyk. Nauka posługuje się precyzją i dowodami. Dziedziny wiedzy takie jak astrologia czy kreacjonizm nie są nauką, tylko pseudonauką. A na temat tego, jak oszukuje nas pseudonauka, jest wiele ciekawych prac naukowych.

Kto bada?

Zdecydowana większość naukowców to normalni ludzie jak każdy inny. Posiadają swoje potrzeby, empatię i życie prywatne. Różnią się tylko tym, że karierę zawodową poświęcają badaniu pewnego zjawiska i prawdopodobnie wiedzą o nim znacznie więcej niż przeciętny zjadacz chleba. Jeśli naukowcy są zgodni co do tego, że bicie dzieci jest szkodliwe, znaczy, że zostało do bardzo dobrze sprawdzone, a rodzic, posiadając inną opinię, po prostu się myli (m.in. przez błędy poznawcze).

Czy nauka jest bez serca?

Wiele badań naukowych jest prowadzonych z myślą rozwiązania danego problemu. GMO może rozwiązać niedobór składników odżywczych w biednych rejonach globu, energia odnawialna może ocalić naszą planetę przed katastrofą ekologiczną, a szczepionki pomagają wybijać groźne choroby. To dzięki nauce obecnie możemy skutecznie leczyć większość typów depresji, schizofrenii czy zaburzeń koncentracji uwagi. To właśnie naukowcy radzą, co mówić poszkodowanej osobie, by nie było jej przykro.
Naukowcy chcą naprawiać świat. Nie potrzebują do tego oderwanej od rzeczywistości ideologii. Wystarczą fakty.


Niesamowitym jest, że każdy atom naszego ciała pochodzi z gwiazdy, która eksplodowała. Atomy w naszej lewej ręce prawdopodobnie pochodzą z innej gwiazdy niż te w prawej. To najbardziej poetycka rzecz w fizyce: wszyscy jesteśmy gwiezdnym pyłem. Nie było by nas, jeśli gwiazdy by nie eksplodowały, ponieważ pierwiastki: węgiel, azot, tlen, żelazo, wszystko, co jest istotne dla ewolucji, nie zostało stworzone u zarania czasu. Powstały one w nuklearnych paleniskach gwiazd, które były na tyle uprzejme, by eksplodować, żeby te pierwiastki mogły się znaleźć w naszych ciałach. Gwiazdy umarły byś mógł być tu dzisiaj. – Lawrence M. Krauss


https://postprawdastop.wordpress.com/2017/02/15/czemu-nauka-jest-najblizsza-prawdy/
Odpowiedz
#34
Dlaczego nie potrafię przyznać, że amerykańscy naukowcy w kitlach mają większe pojęcie o wychowywaniu dzieci niż średnio wykształcony rodzic z obszarów wiejskich w Polsce:

Zmiana zdania? Nie do pomyślenia! Dlaczego zwykle uważamy, że mamy rację?

Często upieramy się przy swoim, nawet jeśli wiele wskazuje, że jesteśmy w błędzie. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź rozjaśnia współczesna psychologia i wiedza na temat działania mózgu.

Pułapka ego

Cytat:Wspomnienia Kenexgro
W piątej klasie podstawówki uwielbiałem grę [i]City Life
w której budowało się miasta. Na podstawie tego uznałem, że fascynuje mnie ekonomia. Gimnazjum i liceum przeszedłem z myślą, że w tym będę rozwijać swoją karierę. Ale szybko zaczęło zgrzytać. O ekonomii w wolnym czasie czytałem bardzo mało, chociaż uważałem, że mnie interesuje. Za to całymi godzinami pochłaniałem artykuły popularnonaukowe o psychologii. Poszedłem na studia finansowe, ale okazało się, że twarda rachunkowość, system finansowy gospodarki czy prawo podatkowe są dla mnie męczarnią.
Mimo to, długo odpychałem od siebie myśl, że wybrałem niewłaściwą drogę. Po tak długich bojach miałbym nagle przyznać przed sobą „ok, myliłem się?„. Wtedy wydawało mi się to nie do pomyślenia. Obecnie wybieram się na psychologię.
[/i]

Taką sytuację nazywamy pułapką ego. Wyznawany pogląd przykleja się do nas tak bardzo, że robimy wszystko, by z nami pozostał. Staje się częścią naszej tożsamości. Jeśli fakty mogą pogorszyć naszą samoocenę, tym gorzej dla faktów!


Mózg nie lubi niepewności

Rozmyślanie nad słusznością naszych poglądów jest dla mózgu bardzo nieprzyjemne. Nawet najmniejsza niepewność pobudza działanie ciał migdałowatych odpowiedzialnych za przeżywanie strachu i przykrych emocji. Starając się tego unikać, stosujemy mechanizmy obronne, które chronią nas przed takim dylematem.

Dużo na ten temat zdradza teoria dysonansu poznawczego, czyli nieprzyjemnego uczucia, gdy dwa elementy poznawcze (np. myśli i sądy) nie są ze sobą zgodne. Załóżmy, że ktoś pali papierosy. Czyta, że to jest bardzo szkodliwe, ale chce mu się zajarać. Może zredukować napięcie, bagatelizując, że inni też palą i żyją, albo że naukowcy się nie znają. Odkryto, że prawie wszyscy niepalący zgadzają się z tym, że palenie jest szkodliwe, a wśród osób palących zgadza się z tym tylko połowa badanych.


Odmienna opinia nas boli

W sprawach polityki czy religii często pewnie macie wrażenie, że drugiej strony nie da się przekonać, niezależnie od tego, ile argumentów byście użyli. To też wynika z pracy mózgu.

W USA przeprowadzono eksperyment, w którym za pomocą testów psychologicznych wybrano osoby o poglądach liberalno-lewicowych. Następnie dostali oni arkusz, w którym mieli określić, na ile zgadzają się z danym stwierdzeniem. Naukowcy w tym czasie obserwowali pracę ich mózgów. Gdy badani czytali zdania, z którymi się nie zgadzali, np. za zwiększeniem dostępu do broni (liberałowie chcą zwykle jego zmniejszenia), w ich mózgach mocno „zapalało się” jądro migdałowate – rejon odpowiedzialny za emocje, agresję i reakcje obronne.


Przekonania polityczne są dla nas równie ważne jak religia, są tym, co nas buduje jako ludzi. Według badaczy samo rozważenie innego światopoglądu jest dla nas czymś równie dziwnym jak rozważenie alternatywnej wersji naszej własnej osoby.


Co robić? Jak żyć?
  • Bądź sceptyczny wobec własnych myśli. Czy są na nie jakieś dowody? Czy informacje potwierdzają ich prawdziwość? Czy tej samej informacji nie można zinterpretować inaczej?
  • Spróbuj postawić się na miejscu drugiej strony sporu. Dlaczego tak myśli? Co czuje? Od czego może zależeć różnica zdań między Wami?
  • Nie bój się zmiany zdania. Kiedyś byłem przeciwnikiem legalizacji narkotyków, a nawet chciałem zdelegalizować alkohol. Ale gdy dowiedziałem się, że w Portugalii po zalegalizowaniu posiadania narkotyków SPADŁA liczba narkomanów, zmieniłem zdanie. I nie czuję się z tym źle. Przeciwnie. Cieszę się, że jestem bliższy prawdy.
  • Nie traktuj swoich poglądów jak części Twojej tożsamości. To jest Twoje spojrzenie na świat. A nie Ty.
https://postprawdastop.wordpress.com/2017/02/19/zmiana-zdania-nie-do-pomyslenia-dlaczego-zwykle-uwazamy-ze-mamy-racje/
Odpowiedz
#35
(05-04-2017, 13:28)Ezel napisał(a): @LoY, trzeba podejść do tego w inny sposób. Dziecko, szczególnie małe, ma prawo się "drzeć", bo może czegoś potrzebuje? Niemowlęta nie potrafią jeszcze mówić, nieprawdaż? Starsze dzieci może chcą jakoś zwrócić na siebie uwagę, może też czegoś potrzebują? Dziecko często ma powód dla którego się "wydziera".

Bicie jest dla za przeproszeniem prostaków, którzy nie potrafią znaleźć lepszej sytuacji na rozwiązanie problemów i idą po prostu na łatwiznę. Jeżeli w taki sposób chcesz wysłuchiwać problemów dziecka, to proszę cię, nie bierz się za zakładanie rodziny. :P

Bicie, a klaps to różne pojęcia. Poza tym tą ironię to mogłeś sobie darować. Wiem, że dziecka trzeba słuchać i nie trzeba się uciekać do radykalnych metod. Wspominałem we wcześniejszym poście, że lepszy jest psycholog lub szczera rozmowa. Może byś czytał do końca. Nie piszę tak jak Nazi Zombie, że tylko pas jest lekarstwem na wszystko i przemoc wszystko rozwiążę. Uważam, że w szczególnie uzasadnionych przypadkach trzeba napomnieć dziecko, w dość donośny sposób, bo inaczej by na głowę wyszło. 

Ja jestem przeciw tezie Kenexa. Lepszy klaps, aniżeli walenie dziecka po kątach i dawanie mu w policzek. Chyba nie zaprzeczysz Ezel.
[Obrazek: 2rm5fkm.png]
[Obrazek: 2mfew4g.png]

                           Mój kanał na Youtube
Odpowiedz
#36
Sky2 weź napisz swoje zdanie a nie jakichś zasranych profesorków doktorków . Nawet tego nie będę dziadostwa czytał bo tylko wklejać umiesz a sam to nic nie wiesz tylko wierzysz w to co jest napisane na jakieś stronie dla doktorków .

Ezel ja nie pytam się ciebie jak można zarazić się HIV . Nie odpowiadaj na pytanie którego nie zadawałem . Myślisz że większość dzisiejszej młodzieży zaraża się przez krew HIVEM ? No raczej nie tylko przez seks więc na co mi to piszesz ?
[Obrazek: wp1qh6ga3pkz.gif]
Odpowiedz
#37
(06-04-2017, 21:24)legendofyoshi14 napisał(a): Ja jestem przeciw tezie Kenexa. Lepszy klaps, aniżeli walenie dziecka po kątach i dawanie mu w policzek. Chyba nie zaprzeczysz Ezel.

Lepsza normalna, szczera rozmowa z dzieckiem w przypadku zaistnienia problemu niż klaps, który między innymi:
  • pogłębia agresję
  • dystansuje dziecko od rodziców
  • szkodzi zaufaniu
  • może doprowadzić do buntu, depresji
Każdy inaczej reaguje na klapsy. A jeżeli od małego zamiast rozwiązań siłowych będziesz uświadamiał dziecku, co robi dobrze, co robi źle, co może poprawić, przede wszystkim dlaczego nie można tak czy inaczej robić oraz faktycznie przejmował się nim to nie wyrośnie na tego "bandytę z gimnazjum" według NZ (a nawet jeśli to mogą być to wtedy czynniki wewnętrzne lub inne czynniki zewnętrzne, jak np. towarzystwo, w którym dziecko się obraca).
Walenie dziecka po kątach i dawanie mu w policzek to raczej wątpię że jest metodą wychowawczą, a jeśli już to na pewno nikomu bym jej nie zalecił, prędzej odradzał -> jeżeli dziecko jest zdenerwowane to zamiast rozstawiać po kątach i kazać mu się uspokoić lepiej się zainteresować i spytać, co jest przyczyną wystąpienia takich emocji.
Bicie a klaps to różne pojęcia? To zatem jak można określić granicę między klapsem, a biciem? Gdy dziecko czuje ból fizyczny? Ale to wtedy definicja jest niejasna i bardzo płynna (każdy wszak reaguje inaczej).
Według Słownika Języka Polskiego klaps jest zdefiniowany jako "uderzenie dłonią na płasko, wywołujące charakterystyczne klaśnięcie". Stąd też nie wiem, czy można automatycznie oddzielić klaps od bicia, raczej bym powiedział, że jest mimo wszystko formą przemocy.
Wikipedia klasyfikuje klapsy do form przemocy domowej wobec dzieci "Pewne formy przemocy są tak bardzo wrosłe w tradycyjne pojęcie wychowania, że znajdują wciąż dość szeroką akceptację społeczną. Karanie dzieci, także tzw. „klapsem” czy biciem aprobują publicznie niektórzy politycy. Do przemocy fizycznej wobec dzieci dochodzi wbrew częstym opiniom nie tylko w rodzinach dysfunkcyjnych, ale także wśród osób z wyższym wykształceniem i wysokim statusem społecznym i materialnym".

Poza tym z twojego postu wynika że wolisz szczerą rozmowę, ale czasem klapsy są potrzebne. Nie wiem jaka to musiałaby być sytuacja, by klaps okazał się konieczny, w każdym razie nie wydaje mi się to spójne. Jeżeli preferujesz szczerą rozmowę czy psychologa, to dlaczego w przypadku poważnych problemów wychowawczych należy dać klapsa, aby "ogarnąć" dziecko? Nie wydaje mi się to logiczne, aczkolwiek mogłem coś źle zrozumieć.

(06-04-2017, 21:29)Nazi Zombie napisał(a): Sky2 weź napisz swoje zdanie a nie jakichś zasranych profesorków doktorków . Nawet tego nie będę dziadostwa czytał bo tylko wklejać umiesz a sam to nic nie wiesz tylko wierzysz w to co jest napisane na jakieś stronie dla doktorków .

Nazi Zombie weź napisz swoje zdanie a nie jakichś zasranych rodziców katoliczków . Nawet tego nie będę dziadostwa czytał bo tylko innych zdanie masz a sam to nic nie wiesz tylko wierzysz w to co mówią jacyś rodzice z jakichś no name'owych statystyk .

Cóż, nie wszystkich ciągnie do prawdy i niektórzy wolą żyć w swoim słodkim paśmie kłamstw i przeinaczeń, by mieć wrażenie, że żyje się w świecie wspaniałym. Niestety tak nie jest.
Wysłałem artykuł, dlaczego nauka jest najbardziej obiektywna a to, że "tego nie będę dziadostwa czytał" to mnie szczerze gówno obchodzi. Próbuję dotrzeć do osób myślących, a nie powtarzających jak mantra wyssane z katobolszewickich źródeł brednie (sry za ad personam).

Od teraz nie będę komentował żadnych postów NZ. Zapraszam mimo wszystko normalne osoby skłonne do przemyśleń i wymiany poglądów (bo temu służy dyskusja) do dalszej dyskusji.
Odpowiedz
#38
To jest moje zdanie i nikt z rodziny nie ma takiego zdania .
Jednocześnie obrażasz moją rodzinę jak i wszystkich katolików . On se może łamać regulamin i obrażać kogo chce i jak chce , ja natomiast nie . Jakby ci rodzice wpieprz dawali codziennie byłbyś mądrym człowiekiem , natomiast jesteś człowiekiem który popiera narkotyki , przestępstwa i inne złe rzeczy . Gdyby bicie pasem było złe nie było by używane , a skoro było i jest przynosi efekty i żaden chujowaty profesorek doktorek tego nie udowodni . Niech się w dupę pocałują bo gówno wiedzą .
[Obrazek: wp1qh6ga3pkz.gif]
Odpowiedz
#39
Żaden zwykły człowieczek Nazi Zombie tego nie udowodni . Niech się w dupę pocałuje bo gówno wie . Jakby tobie rodzice nie dawali wpieprzu codziennie byłbyś mądrym człowiekiem , natomiast jesteś człowiekiem który popiera PIS , przemoc domową i inne złe rzeczy .
Odpowiedz
#40
A to nie wolno popierać PIS ? Co ma do tego polityka ? A no tak okradać bidote se lubisz .
Niech donaldek tusk , kopacz i komor mnie w dupę pocałują :)
Śmierć nawet jest zbyt łagodną dla nich karą .
[Obrazek: wp1qh6ga3pkz.gif]
Odpowiedz
#41
(06-04-2017, 21:24)legendofyoshi14 napisał(a):
(05-04-2017, 13:28)Ezel napisał(a): @LoY, trzeba podejść do tego w inny sposób. Dziecko, szczególnie małe, ma prawo się "drzeć", bo może czegoś potrzebuje? Niemowlęta nie potrafią jeszcze mówić, nieprawdaż? Starsze dzieci może chcą jakoś zwrócić na siebie uwagę, może też czegoś potrzebują? Dziecko często ma powód dla którego się "wydziera".

Bicie jest dla za przeproszeniem prostaków, którzy nie potrafią znaleźć lepszej sytuacji na rozwiązanie problemów i idą po prostu na łatwiznę. Jeżeli w taki sposób chcesz wysłuchiwać problemów dziecka, to proszę cię, nie bierz się za zakładanie rodziny. :P

Bicie, a klaps to różne pojęcia. Poza tym tą ironię to mogłeś sobie darować. Wiem, że dziecka trzeba słuchać i nie trzeba się uciekać do radykalnych metod. Wspominałem we wcześniejszym poście, że lepszy jest psycholog lub szczera rozmowa. Może byś czytał do końca. Nie piszę tak jak Nazi Zombie, że tylko pas jest lekarstwem na wszystko i przemoc wszystko rozwiążę. Uważam, że w szczególnie uzasadnionych przypadkach trzeba napomnieć dziecko, w dość donośny sposób, bo inaczej by na głowę wyszło. 

Ja jestem przeciw tezie Kenexa. Lepszy klaps, aniżeli walenie dziecka po kątach i dawanie mu w policzek. Chyba nie zaprzeczysz Ezel.

Wiem, że lepszy, ale i tak nie jest to dobre rozwiązanie. Rozumiem twoją wypowiedź i wybacz, ale przez ten temat stałem się dość sarkastyczny, lol. Przez brednie NZ się trochę rozkręciłem, stąd ta reakcja.

Chodzi mi o to, że klapsem nikogo nie nauczysz. Nie jest to przyjemne dla niego, a w większości przypadków to zbytnio nie nauczy dziecka, dlaczego czegoś nie wolno robić. U niektórych może to tylko też wywołać "sztuczny respekt" oraz brak zrozumienia od danego rodzica. Chodzi mi o to, że w przypadku rozmów dziecko będzie miało pewność o co chodzi, a chociażby zwykły klaps im zbyt wiele nie powie. Może to się wydawać skuteczne... do czasu...
[Obrazek: BYfKDfF.png]
Odpowiedz
#42
Klapsem nikogo nie nauczysz ? xDDDDDDDDDDDD
Nauczysz znacznie więcej niż słowami . Tylko przemoc tłumaczy wszystko .
[Obrazek: wp1qh6ga3pkz.gif]
Odpowiedz
#43
Wyśmianie tezy jako jej podważenie, dychotomia myślenia, dowód anegdotyczny, wyrywanie słów z kontekstu.
Odpowiedz
#44
(08-04-2017, 00:51)Nazi Zombie napisał(a): Klapsem nikogo nie nauczysz ? xDDDDDDDDDDDD
Nauczysz znacznie więcej niż słowami . Tylko przemoc tłumaczy wszystko .

W takim razie przyjdę ci skopać tyłek, a potem zobaczymy jak bardzo twoje zdanie się zmieni. :^)
/jk
[Obrazek: BYfKDfF.png]
Odpowiedz
#45
W pierwszej kolejności pójdę na policję jak to zrobisz .
A mojego zdania nie da się zmienić :) Ja jestem głosicielem słowa Bożego i głosicielem dobrej nowiny i mnie żaden niewierny nie zmieni . Bóg mnie chroni .
[Obrazek: wp1qh6ga3pkz.gif]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości