Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Samobójstwo [mocny wątek]
#1
Ten wątek zawiera mocne opisy. Jeśli nie czujesz się na siłach, lepiej odpuść sobie dalsze czytanie. 
 
Na świecie więcej ludzi popełnia samobójstwo niż ginie w wyniku wojen i ataków terrorystycznych.
 
Zjawisko jest tyle powszechne co w ogóle niezrozumiane. Niektórzy lubią wyłudzić tym współczucie. „Postraszę ludzi samobójstwem, to mi dadzą admina”. Pewnie domyślacie się, w kogo uderzam. Wasze reakcje pokazują, że nie wiecie, jak to z tym samobójstwem jest i w sumie to dobrze. Jeśli macie odwagę, zapraszam w przerażający świat. Świat samobójców.
 
„Ludziom wydaje się, że samobójcy są słabi, ale to nieprawda. Oni muszą być nieustraszeni” – twierdzi prof. Thomas Joiner, psycholog z Florida State University.
 
Jak to się dzieje, że człowiek ma odwagę stanąć przeciwko najsilniejszemu instynktowi – instynktowi przetrwania? Dlaczego tyle ludzi się na to decyduje?
 
Opowiem to na swoim przykładzie. Bo przerażająco moje zachowanie zgadzało się z wiedzą naukową.
 
Gdy depresja się nasilała, byłem coraz bardziej zmęczony życiem. Wyobraźcie sobie, że absolutnie Was nic nie cieszy. NIC!  Ludzie znaczą dla Was coraz mniej, uwidaczniają się ich wady, przychodzą ciężkie wspomnienia z przeszłości. Byłem w stanie tylko leżeć w łóżku. Nie widziałem dla siebie nadziei.
 
Życie straciło sens. Już zawsze będę cierpiał. Im szybciej umrę, tym lepiej.” – przykład moich zapisków podczas spadku nastroju.
 
Problem w tym, że przy uderzeniu przygnębienia zwykle nie mogłem nic zrobić. Po prostu leżałem i czekałem na śmierć. Można by więc powiedzieć, że depresja częścią swoich objawów chroni przed samobójstwem.
 
Jestem gównem. Zerem. Nic w życiu nie osiągnę. Zawsze będę sam. Po c*uja mam to ciągnąć? Błagam. Zabijcie mnie.”
 
Rodzice zje*ali mi dzieciństwo. Dlaczego ma być mi ich szkoda?”
 
Niezdrowo się odżywiam? To dobrze. Szybciej umrę.”
 
To trochę przypomina worek. Od małego wkładałem tam wszystkie zmartwienia i problemy. A uwierzcie, że było ich w ch*j dużo. Od najmłodszych lat. I one tak się zbierały, zbierały i zbierały, aż w końcu worek stał się tak ciężki, że nie mogłem go udźwignąć. Wtedy upadłem jeden raz, drugi, trzeci aż w końcu nabrał takiej masy, że już nie mogłem go podnieść.”
 
Problem w tym, że tiki zostały do dzisiaj. Może fajnie byłoby do kogoś zagadać, żeby nie czuć się na przerwie tak samotnym? Ok. Podejdę. Jednak już czuję ten charakterystyczny skurcz twarzy, którego nie mogę powstrzymać, oczy bolą i łzawią, a ja w panicznym strachu odwołuję cała akcję. W miejscach publicznych zwykle gapię się w okno albo ścianę. By jak najmniej osób widziało moją twarz.
 
I tak mija kolejny ch*jowy dzień za dniem. Wzrok w podłogę. Błagam! Niech nikt się nie gapi! Stanie na przystanku to koszmar. Jazda autobusem to koszmar. Wejście na uczelnię to koszmar. Wejście do sali, gdzie ludzie są odwróceni w moją stronę to koszmar. Każdy dzień jest nieznośnym koszmarem. To co dla normalnego człowieka jest „eee tam”, dla mnie jest „ku*wa mać, ja już nie mogę, niech ktoś mnie zabije”. Stąd zapewne teorie o tym, że nie mam poważnych problemów.
 
Na wykładzie nie mogę słuchać. Chyba nic już w nich nie wynoszę. Myśli skupiają się na tym, by nie wyglądać na kogoś, kto ma się zaraz rozpłakać, a im bardziej chcę o tym nie myśleć, tym bardziej o tym myślę. Im bardziej nie chcę wyglądać płaczliwie, tym bardziej wyglądam.”
 
Być może już się domyślacie… Tak. Czytacie fragmenty mojego listu pożegnalnego.
 
Jak byłem mały, wyobrażałem sobie, że będę ojcem z żoną i dwójką dzieci. Jak sobie teraz to wyobrażam? Miłość będą mi w stanie chyba dać tylko pluszowe misie. „Chcę być babcią” - często powtarza mama. Cóż. Niech sobie kur*a chce. Skoro mam takie problemy z nawiązywaniem relacji koleżeńskich i przyjaźni, co dopiero mówić o ewentualnej miłości. Zresztą jak zagadać z tymi tikami.”
 
Nie widzę nic atrakcyjnego w mojej przyszłości. Właściwie perspektywa, że jutro znowu się obudzę i koszmar zacznie się na nowo, jest już wystarczającym demotywatorem. Niestety instynkt przetrwania swoje robi. Gdyby ktoś z zewnątrz mógł mnie zabić, powinien iść z marszu do nieba. Serio. Ulżenie komuś w cierpieniu to cnota a nie grzech.
 
Czasami myślę, że chciałbym zostać zupełnie sam. Zastanawiałem się nawet, jak mam zrazić do siebie rodzinę i przyjaciół (a może tylko kolegów?), by nie płakali po mojej śmierci. Zostać menelem przynoszącym wstyd rodzinie? A może popełnić odrażającą zbrodnię? Pomysły miałem przeróżne. W końcu żadnego nie zrealizowałem. Szkoda.”
 
Mocniejszych fragmentów cytował nie będę…

Na szczęście ten list jest już nieaktualny. Odsyłam do tekstu: "Co Kenex wynosi z psychoterapii"
 
Próba samobójcza Kenexa
 
Wróciłem do domu po rozmowie z psychologiem. Okazało się, że są goście. Wypadałoby się z nimi przywitać. Ale pojawił się atak paniki. Ze strachu uciekłem do łazienki, zamknąłem drzwi i płakałem. „Jestem do niczego. Nawet nie umiem się przywitać. Jak mam tak żyć?”. I wtedy stało się coś dziwnego. Emocje nagle zniknęły. Jakby ktoś nacisnął przycisk off. Otworzyłem szafkę i zacząłem przeszukiwać jej zawartość, wyobrażając sobie rozkrajanie ręki i cieknącą krew. (Nie)stety nic ostrego nie mogłem znaleźć.
 
Wiele prób samobójczych wygląda podobnie. Na początku niewyobrażalna rozpacz a potem oderwanie od emocji i niemal automatyczne odebranie sobie życia. Ludziom łatwo jest wydawać wyroki „głupio zrobił”, „skoro tak chciał”. Nie, nie, nie! To zwykle nie jest do końca świadoma decyzja. To bardziej przypomina impuls, którego nie sposób powstrzymać.
 
Stan psychiczny tuż przed popełnieniem samobójstwa nazywa się zespółem presuicydalnym. Następuje wtedy zawężenie poznawcze. Człowiek 100% uwagi skupia na tym, co najgorsze. Pojawia się silna agresja do zewnątrz („nikt mnie nie rozumie”), agresja do wewnątrz („jestem beznadziejny”), totalny brak nadziei („nie ma dla mnie ratunku”), zerowe zainteresowanie innymi ludźmi („i tak nikt mnie nie kocha”).
 
Dlatego zanim znowu nazwiesz samobójców tchórzami, pamiętaj o tym. Oni są po prostu chorzy. Nie bez powodu coraz więcej psychiatrów uważa, że syndrom samobójczy należy traktować jako osobne zaburzenie psychiczne.
 
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#2
Kiedyś chciałem się zabić. Nawet nie tak dawno. Chciałem po prostu sprawdzić co się stanie gdy się zabije. Pójdę do nieba/piekła? Czy będę żył na nowo?
Odpowiedz
#3
Ja na szczęście nigdy o samobójstwie nie myślałem i nie polecam o tym myśleć bo np. ludzie piszą "zabije się. moje życie straciło sens". według mnie to bezsensu tak pisać i się zabijać.

@Mech
Po samobójstwie się idzie do piekła. :v
Nie wiem po co mi sygnatura.
Odpowiedz
#4
Tak. To bez sensu. Ale w zespole presuicydalnym traci się panowanie nad sobą.  :(
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#5
(02-03-2016, 18:14)PvZ napisał(a): Ja na szczęście nigdy o samobójstwie nie myślałem i nie polecam o tym myśleć bo np. ludzie piszą "zabije się. moje życie straciło sens". według mnie to bezsensu tak pisać i się zabijać.

@Mech
Po samobójstwie się idzie do piekła. :v

Tego nikt nie wie. To są tylko teorie w które każdy uwierzył. :V
Odpowiedz
#6
Nie każdy. :>
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#7
W tym ja.
Odpowiedz
#8
Ok. Ale nie zbaczajmy z tematu, bo jest już wątek o życiu pozagrobowym. Nie obraź się, ale samobójstwo podyktowane ciekawością wydaje mi się koszmarnie głupie. Naprawdę to było jedynym powodem? Na ile ten pomysł był realny? I tak prędzej czy później dowiesz się, co jest po śmierci. Nie widzę sensu, by to przyspieszać. 

Korzystając z okazji może opiszę, jakie argumenty zniechęcające do samobójstwa na mnie nie działałyPamiętajcie, że opisuję je z punktu widzenia potencjalnego samobójcy. Obecnie nie jest ze mną tak źle. 
  • "Życie jest piękne" - może Twoje. Moje jest koszmarem. Nie mogę go znieść.
  • "Skoro nie zależy Ci na życiu, zabaw się" - nic mnie nie cieszy. Nie widzę sensu w szaleństwie. 
  • "Samobójstwo to głupota" - nie, to wybawienie, a Ty nie rozumiesz mojego cierpienia
A teraz argumenty, które pomagały:
  • "Depresję można wyleczyć. To choroba która minie!" - może masz rację. Kiedyś w końcu życie dawało mi radość.
  • "Emocje mówią, jaki masz nastrój, a nie jakim jesteś człowiekiem" - też racja. 
  • "Jesteś dla mnie ważny" - doceniam to. Skoro tak - nie będę się zabijać. 
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#9
(02-03-2016, 19:18)Kenex napisał(a): Ok. Ale nie zbaczajmy z tematu, bo jest już wątek o życiu pozagrobowym. Nie obraź się, ale samobójstwo podyktowane ciekawością wydaje mi się koszmarnie głupie. Naprawdę to było jedynym powodem? Na ile ten pomysł był realny? I tak prędzej czy później dowiesz się, co jest po śmierci. Nie widzę sensu, by to przyspieszać. 

Korzystając z okazji może opiszę, jakie argumenty zniechęcające do samobójstwa na mnie nie działałyPamiętajcie, że opisuję je z punktu widzenia potencjalnego samobójcy. Obecnie nie jest ze mną tak źle. 
  • "Życie jest piękne" - może Twoje. Moje jest koszmarem. Nie mogę go znieść.
  • "Skoro nie zależy Ci na życiu, zabaw się" - nic mnie nie cieszy. Nie widzę sensu w szaleństwie. 
  • "Samobójstwo to głupota" - nie, to wybawienie, a Ty nie rozumiesz mojego cierpienia
A teraz argumenty, które pomagały:
  • "Depresję można wyleczyć. To choroba która minie!" - może masz rację. Kiedyś w końcu życie dawało mi radość.
  • "Emocje mówią, jaki masz nastrój, a nie jakim jesteś człowiekiem" - też racja. 
  • "Jesteś dla mnie ważny" - doceniam to. Skoro tak - nie będę się zabijać. 

Do mnie to mówisz? Chodzi mi  o te powyższe teksty? Dobrze że mi to minęło ponieważ jak coś chcę to muszę to mieć! Może jeżeli chodzi o śmierć to bym tego nie zrobił ale miałem taką chęć sprawdzić życie pozagrobowe.

Wróćmy to tematu. Odpowiem na 3 ostatnie pytania gdybym chciał się zabić z powodu depresji. (Nie wiem czy bym tak to odpowiedział ale wydaję mi się że tak.

1. Dupę se możesz wyleczyć!
2. Co kuźwa? Nie rozumiem cię! Mów do mnie po lucku.
3. Taki ważny jak z kozi dupy trąba! Tak naprawdę pewnie masz mnie w dupie.
Odpowiedz
#10
Wspominając chwilowo o religii - za samobójstwo nie idzie się do piekła, ponieważ zazwyczaj są to czyny nieświadome.

Ja na szczęście nigdy nie próbowałem doprowadzić do zamachu na moim własnym życiu. Fakt faktem, że w momentach depresyjnych miałem bardzo niskie poczucie wartości i nudziło mnie życie, ale zawsze uważałem, że wolę przecierpieć ten moment i poczekać trochę dłużej, a może coś się zmieni. Nie każdy tak potrafi, szczególnie gdy dana osoba jest silnie pogrążona w depresji.

Irytuje mnie to, iż niektórzy żartują sobie z takich rzeczy. Okej, ja parę razy w życiu też lekko zażartowałem z samobójstw (ale później tego pożałowałem), czego staram się uniknąć do zera. Jest to poważna rzecz i może to raz na zawsze wpłynąć na cudzy żywot.

Szkoda tylko, że niektórzy ludzie umyślnie doprowadzają do tego, aby inna osoba tak ze sobą postąpiła (choć nieświadomie). Jak dla mnie takie osoby powinny ponieść surową karę (chodzi o te, które niszczą cudzą psychikę).
Odpowiedz
#11
@Mech 
Ciebie dotyczył tylko pierwszy akapit. Reszta to już ogólna myśl na temat tego, co mi pomagało przetrwać najcięższy okres. Twoje odpowiedzi pasowałyby mi do poważnego zespołu presuicydalnego, a w takiej sytuacji już nie warto bawić się w argumenty, tylko trzeba szybko podać leki uspokajające. 
P.S. Całkiem nieźle to symulujesz.  :D

@Ezel
Mnie też to irytuje. No ok. Można sobie czasem ogólnie pożartować, ale gdy dana osoba przebąkuje, że ma ochotę się zabić, żarty natychmiast muszą iść w odstawkę. Zdarza się też, że otoczenie doprowadza do samobójstwa. Nie pamiętam już dokładnie, ale gdzieś w Polsce pewna osoba chciała wyskoczyć przez okno, a grupka na dole zaczęła krzyczeć "Skacz! Skacz!". Przerażające, nie? Też uważam, że za niszczenie cudzej psychiki powinna być surowa kara. 
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#12
A co to ta symulacja? Na wiki to było związane tylko z obiektem.

Ktoś by na pewno wyskoczył jak by tak ktoś mówił. Niektórzy są tacy głupi że to zrobią bo im to każe. Lub czy te fejsbuki aby mieć 1000 laików. Czego się nie robi dla laików.
Odpowiedz
#13
Symulowanie = udawanie.

A reszta wypowiedzi dowodzi, że w ogóle nie zrozumiałeś treści pierwszego posta. Być może go nie przeczytałeś, a się udzielasz.  :dodgy:
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#14
Czego nie zrozumiałem? Ktoś tam chciał wyskoczyć i mówili żeby skakał(a). No i trochę zjachałem z wypowiedzi ponieważ zrobiłem to tak gdyby ktoś kazał skakać a osoba z okna nie chce się zabić.
Odpowiedz
#15
(02-03-2016, 18:14)PvZ napisał(a): Ja na szczęście nigdy o samobójstwie nie myślałem i nie polecam o tym myśleć bo np. ludzie piszą "zabije się. moje życie straciło sens". według mnie to bezsensu tak pisać i się zabijać.

@Mech
Po samobójstwie się idzie do piekła. :v

Tutaj się akurat nie zgodzę. Wiele teologów jest sprzecznych, że każdy człowiek gdy dokona samobójstwa, ląduje w piekle. Według mnie samobójca ma możliwość dostać się do nieba. Dochodzi tutaj inny czynnik, choroba psychiczna, złe samopoczucie. Jeśli człowiek działa pochopnie i na szybko, bo wie, że jego sens życia przestał istnieć, to taka osoba, która waży się na ten czyn, ma możliwość za sprawą modlitwy innych i głęboką wiarę ludzi na Ziemi pójść do czyśćca. Jeśli człowiek popełnia samobójstwo dla Allahu Akbar albo tak dla jaj, to wiadomo gdzie zawita.

Co do tematu samobójstwa, współczuję ci Kenex przez to co przeszedłeś, ale każdy w mniejszym czy większym stopniu miał takie myśli, przynajmniej mi się tak wydaje. Też kiedyś chciałem popełnić samobójstwo, gdyż dziewczyna którą kochałem i chciałem z nią chodzić, miała chłopaka i jeszcze mnie znienawidziła.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości