Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Co Kenex wynosi z terapii?
#1
Co wynoszę z psychoterapii?
 
Na początku tworzyłem prywatne notatki ze swojej terapii. Bym mógł do nich zawsze wracać, gdy dopadnie mnie dół i zwątpienie w siebie. Z czasem stwierdziłem, że warto podzielić się tymi radami ze światem. Ta wiedza jest głównie pod moim kątem i dotyczy moich problemów, ale może znajdziecie coś dla siebie. Poradnik będzie rozbudowywany. ; )
 
Jak zapewne wiecie, w ostatnich miesiącach zmagałem się ze straszną depresją. Nienawiść do siebie, bezproduktywność, czarna rozpacz, samotność. Chciałem się zabić. Żałowałem, że się urodziłem. Ale…
 
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło
 
Wiecie, że po wyleczeniu depresji mój bilans może być dodatni? Wcześniej trzymałem się kurczowo pewnych ścieżek i nawet nie zaglądałem na sąsiednie. Gdy te ścieżki zaczęły się rozpadać, kompletnie nie miałem gdzie iść. Właściwie zostałem sam. Dlatego teraz zmieniłem swoje podejście. Staram się łapać przysłowiowe kilka srok za ogon. Tu zagadam, tam się umówię. Korzystam z okazji do poszerzenia swoich znajomości i doświadczenia.
 
Morał z tego taki, że czasami kryzysy mogą wyjść na dobre. Fundamenty musiały się rozlecieć, bym zaczął szukać nowych i wyciągnął pewne wnioski. Teraz zrobię wiele, by nie wpaść ponownie w stan w jakim byłem w grudniu 2015 i styczniu 2016. A na terapii dużo dowiaduję się, jak to zrobić.
 
Terapia pomaga
 
Ludzie mają jakąś niechęć do psychologów. Z każdej strony słyszałem głosy odradzające. A ja powiem, że naprawdę polecam. Widzę po sobie, że leczenie naprawdę pomaga. Czuję się coraz lepiej. Wraca mi ochota na gry, spotkania z kolegami i w ogóle do życia. Myśli samobójcze stają się powoli pieśnią przeszłości, znowu zaczynam siebie doceniać.
 
Terapia i leki bardzo pomagają mi otworzyć się na innych ludzi i zaakceptować siebie. Na wizytach „odkryłem” na nowo wiele swoich zalet. Właściwie to sam do tego doszedłem. Pani psycholog po prostu umie odpowiednio pokierować moim tokiem rozumowania, zadając właściwie pytania.
 
Moje zalety
 
W depresji uważałem siebie za kompletne gówno. Zero plusów. Zero szans na szczęście. A to jednak nieprawda i – zabrzmię mało skromnie – mam sporo zalet. Może znajdziecie na poniższej liście coś, co pokaże Wam, że też je macie. Mam nadzieję. ;)
 
Mam wolę walki – tak, tak. Dotychczas mówiłem o sobie odwrotnie. Pod tym względem trochę zaszkodziła socjonika, która dobitnie stwierdziła, że mój socjotyp ma z tym problemy (EII). A jednak tu trochę się myliła. Chyba za dużo od siebie oczekiwałem. Cały czas walczyłem z depresją. Były chwile kompletnej załamki, ale nie poddawałem się. Wstawałem znowu. Chodziłem na terapię. Umawiałem się z ludźmi. Ostatnio uznałem, że boję się rozmowy kwalifikacyjnej. Więc zapisałem się na szkolenie z rozmowy kwalifikacyjnej. By oswoić nieco swój lęk. Podobnych przykładów jest wiele. Pani Psycholog regularnie mnie chwali za taką postawę. Jest problem – szukam rozwiązania.
 
Umiem rozmawiać z ludźmi – kolejna rzecz w którą nie wierzyłem. Ten błąd myślenia wynikał z faktu, że zwracałem uwagę wyłącznie na skrajnie negatywne sytuacje. Większość zwykłych – a co za tym idzie – dobrze przeprowadzonych rozmów po prostu nie zapamiętuję. A skrajnie negatywne sytuacje wynikają zwykle z silnego stresu, a nie jakiegoś upośledzenia mózgu, jak to czasem lubiłem tłumaczyć.
 
Jestem empatyczny – ludzie zwracają się do mnie o radę. Często są to zagadnienia typowo psychologiczne. Brak motywacji, doły, trudna przeszłość. To jest dość ciekawe. Siedzę zamknięty w sobie, a ktoś nagle usiądzie obok mnie i za chwilę zacznie opowiadać o swoich problemach. Na terapii zdałem sobie sprawę, że to świadczy o dużym zaufaniu, jakie wzbudzam. I to mimo moich tików (o nich więcej w dalszej części tekstu). Dla każdego chcę możliwie jak najlepiej. Zawsze służę radą. Nie zostawię człowieka w potrzebie.
 
Jestem zabawny – nie wierzyłem w to, ale gdy zyskałem trochę odwagi społecznej, okazało się, że potrafię być śmieszny. Mało tego. Czasami w grupie ludzi to ja najczęściej wywołuje rozbawienie. Jeszcze miesiąc temu bym powiedział, że jestem skończonym nudziarzem i nic tego nie zmieni. W nowej grupie ludzi jestem powściągliwy, ale jak się rozkręcę…
 
Jestem przyszłościowy – wiele rzeczy planuję z kilkuletnim wyprzedzeniem. Rozsądnie podchodzę do tego, co może przynieść przyszłość. Dostrzegam zagrożenia, jakie mogą czaić się po drodze i odpowiednio wcześniej się na nie przygotować.
 
Jestem głęboki – mam bogaty świat przemyśleń, które mogą być interesujące. Dotychczas zwykle trzymałem je w sobie i nawet na forach niechętnie się z nimi dzieliłem. Ostatnio staram się z tym zerwać, bo widzę, że moje filozofie wywołują generalnie pozytywne reakcje. Słuchacze/czytelnicy zdają się zainteresowani. Jeżeli się z nimi nie zgodzą to nic. Wywiąże się ciekawa dyskusja. Muszę przestać myśleć, że drobne konflikty od razu powodują zmiany w relacjach. Trochę podyskutujemy, wyciągniemy wnioski i zapomnimy.
 
Aktywność fizyczna pomaga
 
Ja to typowy kanapowiec, który by siedział cały dzień przed komputerem. Aktywność fizyczna kojarzyła mi się tylko ze sportami kontaktowymi (piłka nożna, siatkówka, koszykówka), których nie znoszę. Jestem w nich kiepski i po prostu mnie zniechęcają. Ale to nie znaczy, że nie ma żadnych alternatyw. Bardzo fajnie ćwiczyło mi się na jodze i prawdopodobnie wrócę do tego sportu. Z całego serca polecam też spacery. Pozwalają odświeżyć umysł. To właśnie w trakcie spacerowania już kilka razy wymyśliłem rozwiązanie swoich problemów. Siedzenie w pokoju cały dzień jednak sprzyja męczącym dołom.
 
Rumieniec nic nie zmienia
 
Strasznie bałem się rumieńca. Chciałbym coś powiedzieć, ale zmienię się w buraka, więc nie powiem. Ale ostatnio zwróciłem uwagę na pewien fakt (z pomocą terapii oczywiście). To nic nie zmienia! Serio! Zrobię się czerwony, być może inni z tego pożartują, ale po kilku minutach już zajmują się innymi sprawami i o tym zapominają. Moja reputacja nie leci w dół.
 
Widoczność emocji to nie taki problem
 
W okolicach sierpnia / września 2015 przed salą, w której miał się odbyć egzamin, czekała koleżanka. Wyraźnie zestresowana. To było po niej widać. I zacząłem się zastanawiać, jak mógłbym ją pocieszyć i dodać otuchy. Jej mimika wywołała u mnie współczucie. Chciałem pomóc. Gdyby umiała ukryć swoje emocje, zapewne by tak nie było. I teraz takie pytanie - czy to rzeczywiście tak straszny problem, że widać moją niezręczność i nieśmiałość? Może dzięki temu ludzie są wobec mnie bardziej serdeczni i powstrzymują się z głupimi docinkami, których nie lubię?
 
Ludzie przyzwyczajają się do tików
 
Oj te tiki. Ile to ja dołów miałem z tego powodu. Czy słusznie? Na zajęciach z angielskiego siedziałem z kolegą, który miał 2 palce znacznie krótsze od pozostałych. I wiecie co? Nawet nie pamiętam w której ręce! Pamiętam za to, że był super kolegą. Miłym, pomocnym, wyrozumiałym. Lubiłem z nim współpracować i teraz żałuję, że nie mam z nim kontaktu.
 
Z tikami jest podobnie. Ludzie na początku oczywiście zauważają, ale z czasem się przyzwyczajają. Poza tym czy z tego powodu jestem od razu źle oceniany? Kolegi z palcami nie przekreślałem z tego powodu. Myślę, że problem z tikami w dużej mierze siedział w mojej głowie i nie był obiektywny.
 
W końcu kolegów mam. Ludzie wydają się chętnie ze mną rozmawiać, jeśli oczywiście się odważę i nie będę zamknięty na ich zaproszenia.
 
Pani psycholog mi powiedziała, że na początku widziała tiki, ale z czasem zupełnie do nich przywykła i miała problem z przypominaniem sobie, czy na danej wizycie tikałem. I pewnie tak jest.
 
Zagadanie to nic złego
 
Zagadałbym ale to jakoś tak… nienaturalnie… Bzdura! Gdy do mnie ktoś zagaduje, nie jestem zły. Zwykle nawet się cieszę, że ktoś chce ze mną rozmawiać i żałuję, gdy to jest tylko krótka wymiana informacji. Dlaczego w drugą stronę to ma działać inaczej? No ok. Nie każdy zawsze ma ochotę rozmawiać, ale przyjmując, że tak jest zawsze, proszę się o samotność. Ostatnio zacząłem na Facebooku zagadywać do ludzi, których po prostu lubiłem. Jedna koleżanka mnie mówiąc brzydko olała. Ale reszta wręcz przeciwnie. Piszemy ze sobą, fajnie się gada. Wkręciłem się w środowisko jednego kolegi z liceum i teraz razem gramy we FlatOut2, a za jakiś czas prawdopodobnie spotkamy się na kręglach. Pisałem też sporo z pewną koleżanką, która naprawdę poprawiła mi nastrój.
 
Proś o pomoc
 
W przeciętnej grupie 40 studentów, przynajmniej dwóch ma ulgi egzaminacyjne z powodów psychologicznych typu nerwica czy depresja. To informacja z pewnego źródła.
 
Ja się bałem ludziom mówić, że kiedyś miałem fobię społeczną, a teraz depresję. Dlaczego? Wstydziłem się po prostu. Ale teraz widzę, że to nie ma sensu. Nie każdy jest w stanie dać zrozumienie, ale większość ludzi jest w stanie w mniejszy bądź większy sposób pomóc. Wspomniana wcześniej koleżanka np. bardzo pocieszyła mnie krótkim zdaniem - „Samotność też ma swoje plusy”. I w sumie miała rację. Od razu poczułem się lepiej. Serio.
 
Też na forach przeczytałem wiele mądrych rad. „Nie uzależniaj swojego szczęścia od innych ludzi”. Krótkie a jakie prawdziwe. Ja miewałem czasem doły z tego powodu, że ktoś zareagował inaczej niż chciałem. Ale czy mogę mieć do siebie o to pretensje? Ja zrobiłem wszystko jak należy. To druga strona dała ciała.  Irytacja w takiej sytuacji jest zrozumiała, ale nie agresja w swoją stronę.
 
„Zmień kryteria wedle których porównujesz siebie z innymi”. To też prawda. W depresji „lubiłem” wybierać takie, które stawiały mnie w najgorszym, możliwym świetle. Ale wystarczy je zmienić, by zauważyć, że bywam też lepszy. Choćby jestem bardziej pracowity niż większość. Potrafię bardziej realnie patrzeć w przyszłość. Piszę generalnie. Wiadomo, że w trakcie depresji to u mnie kulało. Ale nie mogę być o to na siebie zły. Po prostu dopadła mnie choroba i tyle.
 
Niska wydajność w depresji jest zrozumiała
 
No właśnie… choroba. Gdybym zachorował na zapalenie płuc, pewnie byłbym rozgoryczony, ale nie uważałbym siebie za skończone gówno z tego powodu. A też bym leżał w łóżku. Depresja to coś podobnego. Przychodzi nie wiadomo do końca skąd i powoduje spadek wydajności. Czasami zastanawiam się, co było pierwsze. Poczucie osamotnienia czy depresja? Ciężko teraz powiedzieć. To nie jest tak, że depresja uderzyła nagle. Narastała stopniowo od okolic lipca. Dlatego trudno mi podać dokładną datę startu.
 
Jak się zmotywować?
 
Ból przemija, chwała trwa wiecznie.

Alan Shearer

Depresja czasami nazywana jest chorobą woli z tego powodu, że pod jej wpływem cholernie nic się nie chce. Nic nie daje radości ani satysfakcji. Z tego powodu na mojej terapii było sporo mowa o tym, co zrobić, by coś zrobić.
 
Nowy dzień to nowa karta – w depresji miałem często myślenie „wczoraj nic nie zrobiłem, dlaczego dzisiaj ma mi się udać?”. Błąd! Nowy dzień to nowa karta! Nowa szansa! Może wczoraj nie udało się nic zrobić, ale dlaczego to ma przesądzać o dniu dzisiejszym?
 
Rozplanuj działanie – łatwiej trzymać się planu, gdy się go ma. Rozpisz sobie na kartce, jakie masz warianty postępowania i jakie plusy i minusy za sobą pociągają. Zawrzyj tam także „nic dzisiaj nie zrobię” z cała paletą konsekwencji. Jeżeli masz materiał do opanowania, skup się na obiektywnym planie. „Przeczytam 20 stron”, „zrobię 10 zadań”. Pamiętaj, że „nauczę się” to frazes, który ciężko zweryfikować.
 
Pewność siebie podnoszą zdarzenia niezależnie od tego, czy czujesz się na nie przygotowany – no właśnie. Unikanie nie ma większego sensu (choć czasem oczywiście ma). Gdy uda mi się jakąś sprawę doprowadzić do końca, czuję satysfakcję. Wcześniej siebie nie doceniałem. Skupiałem się na trudnościach po drodze, zapominając o tym, że ostatecznie MIMO TYCH TRUDNOŚCI udało mi się coś załatwić.
 
Regularne godziny snu i aktywności pomagają – warto ćwiczyć samodyscyplinę zwiększając regularność codziennych czynności takich jak wstawanie czy chodzenie na spacery. Postaraj się sensownie rozplanować swój dzień.
 
Nie poddawaj się myśleniu „wszystko albo nic” – w depresji widziałem tylko „nic”. Oczekiwałem od siebie cudów. A prawda jest taka, że samorozwój wymaga czasu i małych kroczków prowadzących do sukcesu. Nie możesz od siebie oczekiwać, że w jeden dzień zmienisz się o 180 stopni. Ale może uda się o 1 stopień? Albo o pół? To zawsze coś!
 
Daj sobie czasem odpocząć
 
Jak depresja się rozkręcała, miałem strasznie wyrzuty wobec siebie. Terminy gonią a ja coraz bardziej nic nie robię. Gdy okazało się, że mam depresję, proponowano mi rozłożenie materiału na 2 lata, ale ja długo nie mogłem się zgodzić. Miałem wewnętrzną presje, że muszę skończyć studia w terminie. Ale to nie miało sensu. Było zbyt ciężko. Zgodziłem się na propozycję. I teraz odetchnąłem z ulgą. Mogę z większym spokojem wracać do zdrowia. Czasami warto pozwolić sobie odpocząć. Zdrowie psychiczne jest ważniejsze niż czas.
 
Zwierzęta pomagają
 
Na depresję poleca się zwierzaki i jest w tym sporo prawdy. Gdy moja kotka wycierała się o nogi, od razu robiło mi się choć trochę lepiej. A mruczenie już w ogóle. J
 
Napisz na kartce swoje mocne strony i sukcesy
 
To jedna  z lepszych, znanych mi metod pomagających zaakceptować siebie i osłabiających doły typu „jestem beznadziejny”. 
 
Jak wyciągać wnioski?
 
Byłem niedawno na pewnym szkoleniu. Oprócz części teoretycznej, trzeba było pracować w grupach. Mi przypadła współpraca z trzema przemiłymi dziewczynami (zajętymi rzecz jasna). One wzajemnie się znały, a ja byłem ten nowy. Mimo to udało mi się z nimi nieźle pracować i fajnie pogadać. A jeszcze całkiem niedawno wmawiałem sobie, że w ogóle nie umiem pracować z dziewczynami.  Jak szukałem sali i toalety, to dałem radę pytać ludzi trafiających się po drodze. Także kobitki.
 
Przeszkody psychiczne można wykorzystać do poprawy swojej oceny!
 
Można podejść do sprawy tak:
·        Załatwiłem sprawę, ale się bałem (negatywne myślenie).
·        Mimo strachu udało mi się załatwić sprawę. Może niektórzy mają łatwiej, bo mniej się boją, ale to tylko dobrze świadczy o mojej woli walki i nie poddawaniu się. Mam podwyższony poziom trudności, z którym potrafię sobie radzić. Czy te cwaniaczki by tak dały radę?
Kolejny przykład:
·        Zrobiłem pracę domową, ale odkładałem to na później (negatywne myślenie).
·        Mimo lenistwa i problemów z motywacją, ostatecznie udało mi się wygrać i zrobić pracę domową.
Schemat jest dość prosty. Zamiast myśleć „zrobiłem to ale…”, lepiej myśleć „mimo … udało mi się to zrobić”.
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#2
Artykuły, które w mniejszym lub większym stopniu mi pomagają:

  1. Nie poddawaj się czyli krzywa uczenia - polecam każdemu, kto ma wrażenie, że nie robi postępów.
  2. Pochwała lenistwa - dla tych, którzy nie chcą pozwolić sobie odpocząć. 
  3. Ponuracy muszą odejść? - ciekawy artykuł o problemach i niezrozumieniu "ponuraków" przez innych ludzi. Pozwala zrzucić z siebie poczucie winy.
  4. Choroby psychiczne. Wszyscy jesteśmy nienormalni. - o powszechności problemów psychicznych i kilka mądrych myśli.
  5. Nie wstydź się wstydu - wstyd też ma zalety! Ten artykuł udowadnia to naukowo.
  6. 5 mitów na temat stresu - dzięki temu artykułowi nie zejdę na zawał "z powodu stresu". Bo zabójcza moc stresu to mit!
  7. Niczego ci się nie chce, czujesz apatię? Nauka cię rozgrzesza: twój mózg wcale nie gnuśnieje - kolejny raz docenione i usprawiedliwione zostaje "nic nie robienie".
  8. PODGLĄDANIE NA FACEBOOKU MOŻE WYWOŁAĆ DEPRESJĘ - artykuł pomógł mi zmienić wykorzystywanie Facebooka na zdrowsze. Serio warto się zastosować do tej rady.
  9. BESTIA W KAŻDYM Z NAS - mądry artykuł o gniewie i sensownym jego wykorzystaniu.
  10. Twój introwertyk. Jak go rozpoznać? - artykuł który pomógł mi docenić bycie introwertykiem.
  11. Niech żyje pesymizm! - pomaga spojrzeć na pesymizm bardziej optymistycznie.
  12. SAMOBÓJSTWO W GENACH - ten artykuł pomógł mi zrozumieć, co się ze mną dzieje, gdy chce się zabić i przeciwdziałanie temu.
  13. "Jesteście gorsi niż wasi starzy?" Sami jesteście - pomoc w docenieniu swojego pokolenia i uodpornienie na narzekanie "starców".
  14. Pochwała pesymizmu - znów o zaletach pesymizmu.
  15. Depresja jako doświadczenie pozytywne - fajny artykuł zwracający uwagę na to, że depresja może w ostateczności pomóc, gdyż sprzyja pozytywnym zmianom w sposobie życia.
  16. A comic for people who say "I'm sorry" too often - mądry komiks o tym, jak warto wyrażać wdzięczność za pomoc. Widoczny poniżej. 
[Obrazek: arK5WEd_700b.jpg]
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#3
Bardzo ciekawy temat. Zadowala mnie fakt, że mimo to w dość szybkim tempie udało Ci się wyjść na normalny poziom (wiele osób męczy się z tym latami). Temat zawiera dużo ciekawych i istotnych informacji, które przydadzą się każdemu.

Temat jest bardzo interesujący i zawiera dużo mądrych rad. Godny plusika, a ja rzadko takie daję. :D
Życzę powodzenia.
Odpowiedz
#4
Dzięki za miłe słowa. Cieszę się, że mój tekst został dobrze odebrany.  ^^
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#5
Fajny artykuł zwracający uwagę na to, że depresja może w ostateczności pomóc, gdyż sprzyja pozytywnym zmianom w sposobie życia. http://kopalniawiedzy.pl/depresja-ewoluc...dwell,4381 (dopisany również do posta 2.)

Rozbudowałem też sam poradnik o fragmenty "napisz na kartce swoje mocne strony i sukcesy" oraz niższe.
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#6
(09-03-2016, 01:35)Kenex napisał(a): Fajny artykuł zwracający uwagę na to, że depresja może w ostateczności pomóc, gdyż sprzyja pozytywnym zmianom w sposobie życia. http://kopalniawiedzy.pl/depresja-ewoluc...dwell,4381 (dopisany również do posta 2.)

Rozbudowałem też sam poradnik o fragmenty "napisz na kartce swoje mocne strony i sukcesy" oraz niższe.

Ciekawy artykuł.

Szczerze mówiąc, jest w tym jakieś ziarno prawdy. Wiele ludzi wskutek ciężkich doświadczeń patrzy inaczej na swój świat lub dokonuje lepszych decyzji. Sam przykładowo pomimo nie najlepszego dzieciństwa, zacząłem myśleć bardziej ze strony psychologicznej. Kiedyś sam pomyślałem, że gdyby nie pewne przeżycia, prawdopodobnie myślałbym zupełnie inaczej niż teraz.

Istnieją przypadki, w których pomimo cierpień, przeżycia przyniosły nam pozytywne skutki, dlatego w jednym temacie pisałem, iż czasem warto spojrzeć na problemy lub urazy z przeszłości pod inną, bardziej pozytywną perspektywą.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości