Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Kiedy nastąpi koniec życia na Ziemi?
#1
To pytanie zadaje ludzkość od samych początków istnienia. Kiedy nastąpi koniec świata? Jak będzie wyglądał? Scenariuszy jest wiele.

Koniec życia na Ziemi jest nieuchronny i wiele osób twierdzi, że zbliżamy się do niego coraz szybciej. Liczne konflikty narodowe, etniczne, terroryści, bomby atomowe, nuklearne, klęski żywiołowe. To wszystko decyduje o naszym przyszłym życiu.

Na wskutek wojen ludzkość siebie uśmierci, a nasza planeta pozostanie pusta. Terroryści rozpoczną ataki i będą podbijać kolejne kraje. Rosja także toczy wiele sporów, ostatnia wojna z Ukrainą, czy bombardowanie USA. Ten scenariusz wydaje się nieunikniony i choć może nie zakończyć życia na naszym kawałku skały, uśmierci dużo ludzi. Najprawdopodobniej ludzkość zginęłaby przez wybuch bomb jądrowych, czy innych potężnych eksplozji. Rozszerzyła by się chmura toksycznych gazów i ludzie mogliby nawet mutować. Ta scena świetnie łączy się z pierwszą koncepcją końca. 

No dobrze, jeśli nie kolejna wojna światowa, to jak inaczej może wyglądać koniec? Równie dobrze, może w nas uderzyć meteoryt. Choć wydaje się to mało prawdopodobne, gdyż atmosfera ziemska chroni nas przed takimi ciałami, a skały wypalają się, spadając na Ziemię. Aby asteroida zniszczyła ziemię, musiałaby mieć wielkość do 2,7 km średnicy. Taka asteroida mogłaby nam zagrozić. Dla porównania obiekty spadające na ziemię mają przeważnie 10 metrów średnicy. Ostatnią taką gigantyczną bryłę (2,7 km średnicy) zauważono 5,8 mln km od Ziemi, co na kosmiczną skalę okazuje się niewielką odległością. Wystarczy jeden taki nieproszony gość, a nasza Glob mocno na tym ucierpi.

Kolejną wersją ostatecznej apokalipsy jest globalne ocieplenie. Przez ostatnie 20 lat, dwutlenek węgla w atmosferze podniósł się bardzo drastycznie, przez co wzrosła temperatura na naszej planecie. Szacuje się, że jeśli podniesie się o 1 stopień Celsjusza na całym świecie, to w niektórych krajach, nie można będzie uprawiać roślin, gdyż zmieni się klimat. Podwyższenie temperatury o 4 stopnie Celsjusza spowodowałoby stopnienie mas lodowych na biegunach, przez co poziom wód podniósłby się nawet o 80m.

Tutaj macie małą prezentację. Przedstawia ona zalewanie Polski przez Bałtyk do 230 m. Na szczęście taki scenariusz jest mało prawdopodobny, jednakże warto prześledzić sobie symulację do momentu 1:20.




Utrudniłoby to gospodarkę rolniczą, przemieszczanie się między wyspami i spowodowało katastrofę na skalę globalną. Ludzkość nie poradziłaby sobie w tej sytuacji. Warto dodać, że warstwa ozonowa niszczy się na wskutek promieniowania lodówek, dezodorantów czy innych świństw. Freony, związki, które uwalniają się do atmosfery, niszczą ją, przez co szkodliwe promieniowanie UV usmażyłoby nas. 

Kolejną ciekawą tezą jest przeludnienie. Jest nas coraz więcej! Przez ostatnie 50 lat, przybyło nas 4 miliardy! To jest niesamowity, a zarazem przerażający wynik. Jeśli dobrze liczę, za sto lat może być nas nawet 16 mld! W Afryce już panuje głód, a dzieci nie mają co jeść. To na tym kontynencie jest jeden z największych przyrostów naturalnych. Wzrost liczebności osób na świecie może wywołać konflikty na tle etnicznym, politycznym. Mogłoby doprowadzić do braku pożywienia na skalę globalną, a miasta byłyby zatłoczone po brzegi.

Tutaj macie z kolei statystyki ludności świata:

Ludność Świata

Lista scenariuszy jest ciągle rozległa. Słyszeliście o tym, że na naszą planetę, mogą przylecieć obcy? Obcy - no co ty, oni nie istnieją! Ciekawe założenie, muszę przyznać. Kosmos, wszechświat jest stworzony z miliona galaktyk. Takie planety jak Ziemia występują w innych galaktykach i jest to udowodnione naukowo. W kosmosie takich Egzoplanet może być masa, niestety możemy o nich pomarzyć, są dla nas za daleko. Rakiety jakich używamy są za słabe, a najbliższa gwiazda od naszego słońca to 4 lata świetlne. To bardzo dużo. Rok świetlny odpowiada odległości, jaką światło pokonuje w ciągu jednego roku. Prędkość światła wynosi 300000 km/s. Czyli to byłaby odległość 9,5 biliona *4=
38 bilionów kilometrów! Taka odległość dzieli nas od najbliższej gwiazdy, innej niż nasze Słońce. Ten scenariusz wydaje się abstrakcją. Jednakże naukowcy twierdzą, że jest to możliwe. Być może czarne dziury umieją teleportować do innych wymiarów. Może kosmici wykorzystają je, aby się do nich dostać?

Czym jest czarna dziura? To kolejny scenariusz końca. Czarne dziury, to umarłe gwiazdy. Ich grawitacja jest tak silna, że światło nie potrafi uciec z jej pola przyciągania. Wszystko wciąga. Czarne dziury się rozszerzają nieustannie. Mówi się, że super masywna czarna dziura znajduje się w centrum naszej galaktyki - Drogi Mlecznej. Kontakt z nią mógłby narobić małego zamieszania. Niektórzy twierdzą, że jej pole grawitacyjne potrafi zatrzymywać czas.

Gwiazdy, gwiazdy, gwiazdy. We wszechświecie są biliony, setki... Niektóre ze słońc mają tak dużą masę i wydzielają tak duże ciepło, że ich śmierć wywołuje wielką eksplozję, zwaną supernową. Owy wybuch jest kilkaset razy potężniejszy od bomby atomowej. Wydziela ona szkodliwe promieniowanie gamma, które jakby dostało się na ziemię, wywołałoby u nas skażenie rakotwórcze.

Za ok. 5 miliardów lat słońce wskutek nieuniknionej ewolucji jakie obserwujemy na dużo młodszych i starszych gwiazdach stanie się czerwonym olbrzymem, przez co zwiększy swoją objętość i całkowicie pochłonie pierwsze trzy planety Układu Słonecznego. tj. Merkurego, Wenus i Ziemię. To ostatni wariant końca.

Ewolucja gwiazd

Tak wyglądają scenariusze i możliwe zakończenia naszego świata. A kiedy to może nastąpić? Wiele razy próbowano przewidzieć koniec świata. Tutaj macie najciekawsze daty.
  • rok 375-400 – datę końca świata wyznaczył św. Marcin z Tours.
  • 992 rok – jedna z teorii głosiła, iż w Wielki Piątek wypadło Święta Zwiastowania; biblijna tradycja chrześcijańska (oparta na Księdze Objawienia) głosiła, iż oznacza to początek panowania Antychrysta.
  • 31 grudnia 2000 - „okrągłe” daty związane z millenaryzmem; potencjalny koniec świata związany z Y2K.
  • 21 grudnia 2012 - ostatni dzień w kalendarzu Majów.
No dobrze, a kiedy się może wydarzyć?
  • 2034 - według Świadków Jehowy. "Bazą do obliczeń okazał się rok, w którym żyjemy, analogiczny do tego, w którym przed naszą erą żył Noe. Noe został ostrzeżony przed końcem świata przez Boga 120 lat wcześniej. Według świadków Jehowy takie ostrzeżenie w nowej erze miało miejsce w roku 1914, na kiedy to również zapowiadali koniec świata. Po dodaniu do 1914 liczby 120 otrzymamy liczbę 2034. Koniec świata jest już więc bliski. Czy i tym razem się nie sprawdzi?
  • 2060 - Daty tej nie wymyślił kolejny prorok, ale jeden z najbardziej zasłużonych dla ludzkości badaczy. Izaak Newton to nie tylko znany fizyk, astronom czy matematyk, ale także odkrywca prawa powszechnego ciążenia. Oprócz tego był on także badaczem Biblii, a nawet interesował się okultyzmem oraz alchemią. To właśnie na podstawie Biblii, a dokładniej Księgi Daniela, Newton stwierdził, że koniec świata nastąpi w 2060 roku. Za datę wyjściową wziął rok 800, czyli datę restauracji Imperium Rzymskiego. W 800 roku zasiadł na tronie Karol Wielki, twórca mocarstwa na miarę starożytnego Rzymu. Kierując się swoimi tajemniczymi obliczeniami, do tej daty Newton dodał 1200 lat, co dało mu rok 2060.
  • 16 marca 2880 - Naukowcy twierdzą, że w tym dniu asteroida 1950 DA uderzy w ziemię. Jednak ta data jest na tyle odległa, że nie powinniśmy się jej obawiać :P
  • Jest jeszcze jeden ciekawy wyznacznik końca świata. Charakteryzuje się tym, że nie ma daty. Jest to przepowiednia św. Malachiasza, który do swoich obliczeń posłużył się listą 112 papieży, którzy będą sprawować rządy do ponownego przyjścia Chrystusa na ziemię. Nie podaje on imion papieży, tylko nadał im przydomki, które ich określają. Według obliczeń i licznych spekulacji, jesteśmy na czarnym końcu. Ostatnim przywódcą Kościoła Katolickiego będzie Piotr Rzymianin, którego pontyfikat zakończy się zniszczeniem Rzymu.
    Za tego papieża uważa się obecnego Franciszka I. Tutaj macie ostatnie słowa przepowiedni: 
       Wikipedia napisała: W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego, [na tronie] zasiądzie Piotr Rzymianin, który będzie paść owce podczas wielu cierpień, po czym miasto siedmiu wzgórz [Rzym] zostanie zniszczone i straszny Sędzia osądzi swój lud. Koniec.Wiele osób doszukiwało się w papieżu, czy czasem to nie On, jest tym ostatnim. Twierdzą, że owy opis, mówi o jego nazwisku, Bergoglio. Ten wyraz możemy rozczepić na dwie części: berg, miałby oznaczać górę, która mogłaby odnosić się tematycznie do skały (Petrus) oraz Oglio czyli nazwę włoskiej rzeki w północnych Włoszech (odległy związek z Romanus czyli Rzymianin). Przerażające są poprzednie opisy, które bardzo dobrze charakteryzują ostatnich Władców Rzymu. De labore Solis (z pracy Słońca) - owe zdanie, charakteryzuje Jana Pawła II.    
Cytat:
  •     Wikipedia napisała: urodził się 18 maja 1920 w dniu zaćmienia słońca, a jego pogrzeb odbył się w czasie innego zaćmienia słońca 8 kwietnia 2005. Przed jego śmiercią mówiło się też, że pasuje do tego określenia, bo wędruje po Ziemi (pielgrzymki) niczym Słońce. W powieści Marcina Wolskiego Według św. Malachiasza słońce zostało skojarzone z symbolem Solidarności, a praca z robotniczą przeszłością Karola Wojtyły. Ponadto kolejna interpretacja związana ze Słońcem wskazuje na kierunek wschodni (wschód Słońca), tym samym wskazując na jeden ze wschodnich krajów – Polskę, skąd Wojtyła pochodził.


Polecam przeczytać artykuł, gdyż według mnie ta przepowiednia jest bardzo interesująca, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że trafna.

Przepowiednia Malachiasza

Co ty sądzisz o końcu świata, znasz jakieś ciekawe daty, które mogą okazać się trafne? Czy słyszałeś o jakimś innym scenariuszu?
Odpowiedz
#2
Nie mam zamiaru tego czytać bo to pewnie kłamstwo. Miał być w 2011, 2012, 2015, 2035, (coś około tych liczb) 2016, 2017.
Odpowiedz
#3
Według mnie nie warto przejmować się tymi datami, ponieważ tak naprawdę nie da się przewidzieć końca. Ludzie mogą jedynie przypuszczać, co się stanie i ewentualnie kiedy.

Nie rozumiem tego, jak ludzie szaleli na punkcie przepowiedni z roku 2012. Byłem co prawda dzieciakiem, ale nawet mimo faktu, iż miałem wtedy z 13-14 lat, nie wierzyłem w ich przepowiednie. Nic się wtedy nie stało.

Uważam, że człowiek nie powinien się bać tych dat. To są zazwyczaj nieudowodnione teorie lub tezy, które mijają się niekiedy z prawdą. Prawdziwy koniec może nastąpić w każdej chwili, zatem człowiek nie powinien się przejmować tymi przepowiedniami.

Jedyna rzecz, o którą bym się obawiał, jest globalne ocieplenie. Ludzie nie dbają o to, iż roznoszą trujące pyły w powietrze, rozkładając naszą warstwę ozonową (jeżeli dobrze pamiętam, a słabym chemikiem jestem, ozon (O3) rozkłada się bodajże na tlen (O2), ale to musi potwierdzić ktoś, kto się zna na chemii :P). To powoduje ocieplenie się klimatu. Zauważcie, że np. kilka lat temu zdarzała się być śnieżyca. Niekiedy zostawałem w domu i nie szedłem do szkoły, gdyż sypała góra śniegu, a za oknem było poniżej -15 stopni. Teraz? Śnieg spada sporadycznie, a tak to jest śnieg z deszczem lub sam deszcz. Klimat się zmienia...
Odpowiedz
#4
@Ezel co do globalnego ocieplenia, za kilka lat możliwe że lodowce zaczną się mocno topić i wiele nisko położonych krajów może zniknąć z kuli ziemskiej, więc tego akurat trzeba sie obawiać. :P
master of comedy
Odpowiedz
#5
Bardzo ciekawe . Jednak ja nie wierzę w żadne końce świata .
Odpowiedz
#6
(28-02-2016, 13:08)Ezel napisał(a): Według mnie nie warto przejmować się tymi datami, ponieważ tak naprawdę nie da się przewidzieć końca. Ludzie mogą jedynie przypuszczać, co się stanie i ewentualnie kiedy.

Nie rozumiem tego, jak ludzie szaleli na punkcie przepowiedni z roku 2012. Byłem co prawda dzieciakiem, ale nawet mimo faktu, iż miałem wtedy z 13-14 lat, nie wierzyłem w ich przepowiednie. Nic się wtedy nie stało.

Uważam, że człowiek nie powinien się bać tych dat. To są zazwyczaj nieudowodnione teorie lub tezy, które mijają się niekiedy z prawdą. Prawdziwy koniec może nastąpić w każdej chwili, zatem człowiek nie powinien się przejmować tymi przepowiedniami.

Jedyna rzecz, o którą bym się obawiał, jest globalne ocieplenie. Ludzie nie dbają o to, iż roznoszą trujące pyły w powietrze, rozkładając naszą warstwę ozonową (jeżeli dobrze pamiętam, a słabym chemikiem jestem, ozon (O3) rozkłada się bodajże na tlen (O2), ale to musi potwierdzić ktoś, kto się zna na chemii :P). To powoduje ocieplenie się klimatu. Zauważcie, że np. kilka lat temu zdarzała się być śnieżyca. Niekiedy zostawałem w domu i nie szedłem do szkoły, gdyż sypała góra śniegu, a za oknem było poniżej -15 stopni. Teraz? Śnieg spada sporadycznie, a tak to jest śnieg z deszczem lub sam deszcz. Klimat się zmienia...


Ja datami się nie przejmuję, bardziej tutaj obawiałbym się przepowiedni Malachiasza. Według mnie jest ciekawa, gdyż ona nie ma konkretnej daty, a mocno trzyma się kupy. Mogłaby się sprawdzić, gdyż w Piśmie Świętym pisze, że nikt nie zna Dnia ani Godziny, kiedy Syn Człowieczy przyjdzie. Okres czasu jest ukazany za pomocą papieży i do końca nie wiadomo, kiedy to nastąpi, ale jeśli brać na poważnie owe proroctwo, nasz świat legnie ku końcowi. Ostatnie zapiski przypisuje się właśnie papieżowi Franciszkowi.
 
Jeśli chodzi o 2012 pamiętam jak w Wigilię Klasową wszyscy koledzy i koleżanki się ze sobą żegnali. xD Ja osobiście wiedziałem, że nie będzie końca świata :P Ale czuć było tą lekką niepewność.

Według mnie oprócz globalnego ocieplenia powinniśmy się bać przeludnienia. Obie te rzeczy mogą się wkrótce wydarzyć. Kiedy lodowce zaczną topnieć będzie mniejszy obszar lądów. Za kilka lat na naszą Ziemię może przybyć nawet miliard ludzi. Taka kombinacja scenariuszy mogłaby być straszna. Coraz więcej osób, a coraz mniej ziemi do zamieszkania. Również się tego obawiam. W zasadzie, te dwa scenariusze mogłyby spowodować masowe konflikty między państwami i nieporozumienia, przez co ludzie mogliby się tłuc i rozpoczęłaby się trzecia wojna światowa. Mamy kolejną kombinację, takie triple combo. :-/
Odpowiedz
#7
Przeludnienie? Czy ja wiem... tego samego dnia umierają i rodzą się setki osób. Nawet jeśli, to i tak za wcześnie to nie nastąpi.

Co do wojen, w tych czasach ludzie raczej (choć śmiałbym wątpić) nie są na tyle głupi, aby rozpętać kolejną wojnę na skalę świata. W tych czasach ludzie niby boją się III wojny światowej, ale jakby tak patrzeć, ludzie zdają sobie sprawę z tego jaką kolosalną katastrofę spowodowały poprzednie konflikty na skalę świata. W każdym bądź razie, bardziej obawiałbym się temperatury powietrza, a nie jakichś problemów politycznych.
Odpowiedz
#8
(28-02-2016, 14:26)Ezel napisał(a): Przeludnienie? Czy ja wiem... tego samego dnia umierają i rodzą się setki osób. Nawet jeśli, to i tak za wcześnie to nie nastąpi.

Co do wojen, w tych czasach ludzie raczej (choć śmiałbym wątpić) nie są na tyle głupi, aby rozpętać kolejną wojnę na skalę świata. W tych czasach ludzie niby boją się III wojny światowej, ale jakby tak patrzeć, ludzie zdają sobie sprawę z tego jaką kolosalną katastrofę spowodowały poprzednie konflikty na skalę świata. W każdym bądź razie, bardziej obawiałbym się temperatury powietrza, a nie jakichś problemów politycznych.

Rosja, owszem nie rozpęta III wojny światowej, ani USA. Znają konsekwencję prowadzenia wojen i używania broni nuklearnej. Polska tym bardziej nie chce mieszać się w konflikty. Martwiłbym się tutaj o Państwo Islamskie, terroryzm, gdyż może się on rozszerzyć na skalę światową. Wiele ataków ISIS, na Francję. Daleko do naszej Ojczystej Ziemi nie mają, kto wie, czy nie przypuszczą celu i na nas. Przeludnienie rozwija się szybciej niż sobie wyobrażasz. Sprawdź sobie jak populacja ludzi na świecie zwiększyła się przez ostatnie 50 lat. Dałem link do liczby ludności i masz tam różne statystyki. :P

Poza tym oglądnąłem kolejny ciekawy filmik na ten temat. Mowa tu o Antychryście, o którym jest mowa w Apokalipsie i pojawi się na końcu czasów. Możliwe jest nawet, że żyjemy pod koniec czasów, a owy przywódca, osoba, jest już na naszym globie.



Odpowiedz
#9
Ciekawy temat. :)

Co do przeludnienia, to wedle wielu prognoz od roku 2050 liczba ludności ma zacząć spadać. Już teraz w krajach rozwiniętych rodzi się coraz mniej dzieci z powodu rosnącego tempa życia. Nie zapominajmy też, że w przyszłości otworem może stanąć kolonizacja kosmosu, co dodatkowo zwiększy szanse przetrwania naszego gatunku. 

W przypadku zagrożeń z kosmosu (część dat końca) są spore szanse, że ludzkości uda się to powstrzymać. W razie dużego ryzyka kolizji na pewno kupa pieniędzy pójdzie w technologię, która ma nas ocalić. Gorzej, jeśli jakiś obiekt weźmie nas z zaskoczenia ale tego... nie możemy przewidzieć, więc symboliczne daty nie mają sensu. 

Globalne ocieplenie. Myślę, że sobie z tym poradzimy. Woda prawdopodobnie będzie się podnosić, ale znowu wracamy do kolonizacji kosmosu, więc wyższe tereny powinny się nieco zwolnić. 

Jeśli chodzi o Biblię i inne religie, to jako ateista nie biorę tych teorii na poważnie.
Odpowiedz
#10
(28-02-2016, 22:28)Kenex napisał(a): Ciekawy temat. :)

Co do przeludnienia, to wedle wielu prognoz od roku 2050 liczba ludności ma zacząć spadać. Już teraz w krajach rozwiniętych rodzi się coraz mniej dzieci z powodu rosnącego tempa życia. Nie zapominajmy też, że w przyszłości otworem może stanąć kolonizacja kosmosu, co dodatkowo zwiększy szanse przetrwania naszego gatunku. 

W przypadku zagrożeń z kosmosu (część dat końca) są spore szanse, że ludzkości uda się to powstrzymać. W razie dużego ryzyka kolizji na pewno kupa pieniędzy pójdzie w technologię, która ma nas ocalić. Gorzej, jeśli jakiś obiekt weźmie nas z zaskoczenia ale tego... nie możemy przewidzieć, więc symboliczne daty nie mają sensu. 

Globalne ocieplenie. Myślę, że sobie z tym poradzimy. Woda prawdopodobnie będzie się podnosić, ale znowu wracamy do kolonizacji kosmosu, więc wyższe tereny powinny się nieco zwolnić. 

Jeśli chodzi o Biblię i inne religie, to jako ateista nie biorę tych teorii na poważnie.


Dzięki, fakt zapomniałem o kolonizacji kosmosu, ale cały ekosystem trzeba byłoby zbudować od nowa, bo raczej poza nasz Układ Słoneczny nie wylecimy :P To nie jest wcale takie proste, nie wiadomo jak przyjęłaby się tamta roślinność na "nowym lądzie".

Jeśli uda się nam podbijać kosmosy, to mamy szansę ocalić nasz gatunek, jednakże za nim nastąpi taki scenariusz, musi minąć kilkanaście lat, abyśmy zebrali się w kupę i wylecieli gdziekolwiek, poza tym nie mamy odpowiednich rakiet i to w takiej ilości! Jak ludzie rozmnażaliby się? Przecież nie dałoby radę przewieźć wszystkich rzeczy z Ziemi, w tym zwierząt? Ludzie nie powinni bawić się w nowych Bogów, nie dadzą rady stworzyć lepszego życia. :!: Wątpię w to.

A dlaczego w 2050 roku ma spadać liczba ludności? Poprzez powiększający się homoseksualizm? Bo powiedziałeś tutaj coś, ale nie uzasadniłeś tego. Skąd ta wiedza? Owszem do życia wchodzą takie nakazy np. w Chinach, że można mieć tylko jedno dziecko lub model trzyosobowej rodziny, ale i tak według mnie, liczebność ludzi będzie ciągle wzrastać. Nie we wszystkich państwach są takie nakazy, a w Afryce jest coraz większy przyrost naturalny. Według mnie to słaby argument, iż ludzie jak o czymś wiedzą, to będą tego unikać. Nie będą uprawiać seksu? Wątpię w to. Są metody antykoncepcyjne, ale nie zawsze w 100% skuteczne i nie każdy zgadza się na takie prawo. Poza tym każda para, chce wychowywać dzieci.
Odpowiedz
#11
Tą informację brałem z różnych źródeł, na które natrafiałem. Generalnie mówi się o rosnącym tempie życia, co powoduje brak czasu i środków na posiadanie więcej niż jednego dziecka. To oczywiście tylko prognozy, ale patrząc po tym, że w wielu krajach jest ujemny przyrost naturalny, jestem w stanie w to uwierzyć. 

Poza tym rozwój antykoncepcji (mniej "wpadek") i rozwój technologii umożliwiających przekonujące doznania erotyczne w samotności.
Odpowiedz
#12
Według mnie nie dojdzie do żadnych wojen (na skalę światową) pomiędzy krajami islamskimi. To, że oni się tutaj dostali, to kwestia naiwności Europejczyków. Chcieli być mili dla nich, ale oczywiście tego typu ludzie nie potrafią docenić cudzych działań, więc muszą rozpętać chaos, bo im się zachciało podbijać światy ich durnowatą religią. Nie mam nic do niej, ale według mnie jest dużo bardziej kontrowersyjna niż inna religia.

Co do religii, nie wypowiem się na ten temat, bo nie jestem zbytnio religijny. Niby nie jestem ateistą, ale nie pokładam zainteresowania takimi sprawami.

Kolonizacja kosmosu byłaby wyczynem wręcz rewolucyjnym, ale życie w tamtych warunkach może być ciężkie (o ile jest ono możliwe). Podejrzewam, że minie wpierw mnóstwo czasu, zanim ludzkość odkryje jakiś sposób na osiedlenie się poza Ziemią. Już samo szukanie życia na obcych planetach zajmuje naukowcom mnóstwo lat. To nie jest takie proste.

Zmniejszony przyrost naturalny też może być pewnym problemem. Spójrzmy chociaż na Europę: większość jej państw ma ujemny przyrost, jeżeli się nie mylę.
Odpowiedz
#13
Ja nie wierzę w te bajki o końcu życia na ziemi. B) (chociaż jest to możliwe to nie chce mi się w to wierzyć)
Nie wiem po co mi sygnatura.
Odpowiedz
#14
(29-02-2016, 18:06)PvZ napisał(a): Ja nie wierzę w te bajki o końcu życia na ziemi. B) (chociaż jest to możliwe to nie chce mi się w to wierzyć)

Wierze w koniec świata ale w inny niż jest napisany tam. Chociaż nie wiem co tam piszę a nie będę tego czytał to możliwe że piszę tam to jak ja wierze.
Odpowiedz
#15
(29-02-2016, 19:29)Mech napisał(a):
(29-02-2016, 18:06)PvZ napisał(a): Ja nie wierzę w te bajki o końcu życia na ziemi. B) (chociaż jest to możliwe to nie chce mi się w to wierzyć)

Wierze w koniec świata ale w inny niż jest napisany tam. Chociaż nie wiem co tam piszę a nie będę tego czytał to możliwe że piszę tam to jak ja wierze.

To może napisz, w jaki koniec świata wierzysz, bo fakt dużo tego napisałem :P Może jeden z nich jest bardzo podobny do moich opisanych?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości