Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Depresja
#1
Strona kampanii społecznej "Forum przeciw depresji"
Strona antydepresyjnego telefonu fundacji ITAKA
Ważne telefony antydepresyjne
Forum przeciwko depresji, którego moderatorem jest lekarz psychiatra
Mapa punktów pomocy

Na Discordzie coraz więcej osób przyznaje, że ma objawy depresji. Stwierdziłam, że dobrym pomysłem będzie założenie takiego wątku.

Z dnia na dzień coraz ciężej wstajesz z łóżka. Takie czynności jak umycie zębów, ubranie, umalowanie się stają się coraz trudniejsze. Nie możesz pozbyć się przygnębiających myśli, chce Ci się płakać i nie widzisz dla siebie nadziei. Depresja dotyka wielu z nas. Według różnych szacunków od 5 do 17% populacji ogólnej. 

Depresja to nie jest zwykły dół, który można wyleczyć prostymi radami. To jest choroba podobnie jak zapalenie płuc czy grypa. Tu potrzebne jest leczenie (często farmakologiczne i psychologiczne). Wiele ludzi bardzo niechętnie podchodzi do leczenia depresji lekami, ale wieloletnie badania na całym świecie potwierdziły, że to jest najskuteczniejsza metoda. 

Ważne by słuchać poleceń lekarza. Antydepresanty pierwszą pomoc zwykle dają po ok. 3-4 tygodniach regularnego brania i potem jest już coraz lepiej. Czasami zdarza się, że trzeba zmienić lek, albo dodać jakiś wspomagający (często o działaniu uspokajającym).

Osoby w depresji często czują się niezrozumiane. Poniżej świetny cytat:

Cytat: 
Ludzie wciąż mają niewielkie pojęcie czym jest zaburzenie lub choroba psychiczna. Poza tym, słowo „depresja” jest wyjątkowo nadużywane. Gdy słyszą o kimś, kto cierpi na depresję, sami często mówią „Oh, ja też miałem depresję”. I tu zaczynają się schody, bo nie chodzi o chwilowy smutek, dołek, gorszy dzień czy obniżone samopoczucie. I zapewniam, że osoby, które średnio raz w miesiącu twierdzą, że mają depresję, wcale jej nie mają i nie wiedzą jak to jest.

Zapewne każdy cierpiący na depresję ma swoje „przeklęte zdania”, które często słyszy. Starałam się zrobić w miarę rozbudowaną, sensowną listę takich tekstów, którą każdy będzie mógł odnieść do swojej sytuacji.

Czego NIE mówić osobie w depresji:

  1. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma gorzej niż ty. Gdy człowiek z depresją upał już na samo dno, leży na ziemi i nie może się podnieść, naprawdę ŻADNYM pocieszeniem i wsparciem jest dla niego zdanie, że jest ktoś, kto ma gorzej. Może to tylko pogłębić negatywne myśli i poczucie winy, że skoro w opinii innych powinno być mi „dobrze”, a ja się czuję jak zdeptany śmieć, to coś musi być ze mną nie tak.

  2. Nikt nigdy nie mówił, że życie jest sprawiedliwe. Oh, doprawdy?

  3. Przestań się nad sobą użalać. Chyba jedno z najgorszych zdań, jakie można usłyszeć będąc w depresji. To NIE JEST użalanie się nad sobą. To jest poważna choroba, która wymaga leczenia.

  4. Więc masz depresję. Nie jest tak z Tobą zawsze? Nie, to choroba, stan przejściowy, ale niezwykle trudny i skomplikowany do pokonania. Nie potrzebuję, żebyś mnie jeszcze wgniatał w ziemię.

  5. Spróbuj nie być taki depresyjny/smutny/zdołowany. Nie mogę. Nie potrafię. Nie da się. Dopóki nie będę się leczyć, dopóki leki nie zaczną działać, dopóki nie przejdę psychoterapii i dopóki moja dusza nie zacznie się sklejać w jeden kawałek, nie potrafię się cieszyć i uśmiechać na siłę.

  6. To Twoja wina. Kompletna nieprawda. To nie moja wina. To wina choroby, zaburzeń w moim mózgu, stresu, braku odporności, skłonności genetycznych itp. Na pewno nie moja. Przecież nie chcę cierpieć katuszy. Nie jestem masochistą.

  7. Wierz mi, wiem co czujesz, mam depresję co kilka dni. Oj nie… Nie masz… Gdybyś miał depresję, prawdziwą depresję, zaburzenie psychiczne, a nie chwilowy smutek, to wiedziałbyś, że takich zdań się nie wypowiada, bo one tylko pogarszają poczucie beznadziei i niezrozumienia.

  8. Sądzę, że Twoja depresja jest sposobem na ukaranie nas. Kolejne zdanie wpędzające w ogromne poczucie winy. W pierwszych stadiach choroby nie da się nic poradzić na wszechogarniające poczucie smutku, człowiek chce tylko leżeć w ciemności, prawdopodobnie modli się o to, by się nie obudzić następnego dnia, jest smutny, płacze i nie chce mu się nawet pójść umyć zębów. On nie karze nikogo za to. Nie robi tego specjalnie.

  9. Nie masz już dość? Ciągle tylko JA, JA, JA! I znów. Poczucie winy, że wszyscy się skupiają na osobie chorej. A ona czasem po prostu chce zniknąć.

  10. Próbowałeś herbaty rumiankowej? Tak, herbaty rumiankowej, alkoholu, czekolady, smakołyków, sportu, masaży, książek, kąpieli relaksacyjnych, ale NIC NIE POMAGA na chorobę. Na poważne zaburzenie. Potrzebne są leki, psychoterapia, pomoc najbliższych.
http://psycholog-pisze.pl/czego-nie-mowi...-depresja/

Co myślicie o depresji? Macie lub mieliście z nią do czynienia?
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#2
A czy ludzie z depresją lubią rozmawiać o swojej chorobie?
Odpowiedz
#3
Jak rozpoznac depresje u chorego?
Odpowiedz
#4
(09-02-2016, 14:06)Mech napisał(a): A czy ludzie z depresją lubią rozmawiać o swojej chorobie?
To chyba zależy od konkretnej osoby i jej nastroju. Kenex lubi, ale nie zawsze ma ochotę o tym gadać. 


(09-02-2016, 14:54)TheHasin napisał(a): Jak rozpoznac depresje u chorego?
Można sprawdzić testem Becka: http://psychiatra.bydgoszcz.eu/publikacj...sji-becka/

Objawy, które mogą być widoczne to długotrwały smutek, spowolnienie, rozdrażnienie, problemy z zabraniem się do pracy, brak apetytu, trudności z zasypianiem, budzenie się wcześnie rano, zmęczenie. 

Na Wikipedii jest fajny fragment:
Cytat:
Jak odróżnić zaburzenie depresyjne od normalnego smutku?

Najczęściej smutek ma charakter naturalnie występującej emocji uwarunkowanej bieżącymi przeżyciami i niezwiązanej z żadnym zaburzeniem zdrowia. Niekiedy jednak smutek może być elementem obrazu klinicznego zaburzenia depresyjnego, które wymaga pomocy psychiatrycznej i psychoterapeutycznej. Smutek (chandra, obniżenie nastroju) jako emocję, która nie ma charakteru chorobowego (niepatologiczny smutek), można odróżnić od depresji jako zaburzenia, zwracając uwagę m.in. na następujące aspekty owych stanów[2][4][5]:
  • smutek zwykle jest krótkotrwały, trwa kilka, kilkanaście godzina – podczas gdy chorobowe obniżenie nastroju może utrzymywać się przez wiele tygodni lub miesięcy

  • przygnębienie w zaburzeniu depresyjnym zwykle współwystępuje z innymi objawami m.in. takimi jak bezsenność lub nadmierna senność, spowolnienie (obniżenie napędu), utrata zdolności przeżywania przyjemności (anhedonia), utrata apetytu, rzadziej wzmożenie apetytu, poczucie winy, poczucie niższości, napady lękulęk wolnopłynący, lęki hipochondryczne – podczas gdy w zwykłym, niechorobowym smutku owe dodatkowe objawy niemal nigdy nie występują lub występują tylko pojedyncze z nich przez krótki czas

  • w depresji zwykle ograniczona jest reaktywność nastroju, co oznacza, że pocieszenie osoby w depresji jest niemożliwe lub bardzo trudne (a niekiedy nawet pogarsza jej samopoczucie, ponieważ może ona czuć się nierozumiana, bezradna lub tym mocniej obwiniać się) – podczas gdy zwykły, niechorobowy smutek najczęściej ustępuje, gdy uwaga danej osoby zostanie przeniesiona na przyjemne sprawy lub pomyślne wydarzenia

  • obniżenie nastroju w depresji może być bardzo głębokie (pacjenci mogą mieć wrażenie, że „nigdy czegoś takiego nie przeżyli”); za rozpoznaniem zaburzenia depresyjnego przemawiają także myśli rezygnacyjne (poczucie niechęci do życia), a w szczególności myśli samobójcze – w niechorobowym smutku myśli samobójcze praktycznie nie są spotykane

  • w części przypadków depresja może wystąpić bez poprzedzających ją trudnych przeżyć czy wydarzeń, a w części może być zainicjowana przez traumatyczne przeżycie takie, jak śmierć bliskiej osoby, rozstanie – podczas gdy niechorobowy smutek zwykle ma źródło w uchwytnych trudnościach lub problemach

  • nasilenie przygnębienia w zaburzeniach depresyjnych jest często nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do poprzedzających ją przeżyć (tzn. po tylko lekko lub umiarkowanie obciążającym przeżyciu dochodzi do pojawienia się skrajnie silnego, przesadnego przygnębienia) – podczas gdy w niechorobowym smutku jego nasilenie jest proporcjonalne do przyczyny, która go wywołała

  • w głębokiej depresji pesymizm, poczucie niskiej wartości, poczucie winy i inne odczucia mogą uniemożliwiać pacjentowi realistyczną ocenę swojej sytuacji życiowej, rodzinnej bądź zawodowej; może pojawiać się tendencja do tego, aby nietrafnie uznawać za prawdziwe przesadnie samokrytyczne myśli, „czarne scenariusze” czy pesymistyczne domysły, co w skrajnych przypadkach może sprawiać, że pacjent w ciężkiej depresji pomimo obiektywnie dość dobrej sytuacji życiowej uważa się za osobę w sytuacji bez wyjścia, przegraną, osaczoną – podczas gdy w zwykłym, niechorobowym smutku zdolność do realistycznego ocenienia własnej sytuacji jest zachowana
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_depresyjne
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#5
Ciekawy temat, a co najczęściej powoduje stan depresyjny?
Odpowiedz
#6
Przyczyny są przeróżne. 

Cytat:Naukowcy od dawna głowią się nad rozwiązaniem zagadki, skąd się bierze depresja. Jeszcze nie wszystko jest jasne. Klucz do zrozumienia jej mechanizmów leży w mózgu, którego wszystkie komórki, przekaźniki nerwowe, gruczoły i hormony porozumiewają się ze sobą, czego efektem jest nasze samopoczucie, równowaga emocjonalna, myślenie. Dogadywanie się umożliwiają tzw. neurotransmitery – noradrenalina, dopamina i serotonina – substancje chemiczne, pośredniczące w przekazywaniu sygnałów nerwowych z jednego neuronu do drugiego. Noradrenalina i dopamina przesyłają informacje o tym, kiedy człowiek ma zebrać siły, natężyć uwagę, przygotować się do walki lub ucieczki. Serotonina wyzwala uczucie senności, stymuluje mózg do tego, by rozluźnił ciało. Kiedy z jakiegoś powodu neuroprzekaźników jest zbyt mało, na łączach między neutronami występują zakłócenia, które prowadzą do przerwania „dialogu”. A wtedy pojawia się depresja.

 Pewną rolę (niektórzy twierdza, że największą) odgrywa genetyka, choć nie odkryto jeszcze genu depresji. Ostatnią grupę przyczyn stanowią choroby przewlekłe – nadczynność i niedoczynność tarczycy, reumatoidalne zapalenie stawów oraz niektóre nowotwory, a także schorzenia ośrodkowego układu nerwowego: choroba Alzheimera, guzy mózgu, miażdżyca naczyń mózgowych.

Długotrwałe stosowanie pewnych leków  może również powodować depresję. Tak działają niektóre specyfiki leczące nadciśnienie, nowotwory oraz gruźlicę. Oprócz farmaceutyków depresję może również wywołać brak niektórych witamin, zwłaszcza witaminy B6 lub kwasu foliowego
http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uk...34529.html
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#7
W pełni zgadzam się z tymi uwagami dla innych osób. Często spotykałem się ze stwierdzeniami, że jak dużo mówię o swoich problemach i narzekam, to obrażają się o to, iż się użalam, a tak naprawdę nic z tym nie zrobię.

Powiem tak - motywacja jest czymś bardzo ważnym, gdy doskwiera nam ta choroba. Niektórzy z czasem przełamują się i próbują walczyć z ich problemem, jednakże duża ilość nie jest w stanie poradzić sobie samodzielnie. Często do tego wymagana jest pomoc innych. Znam to z doświadczenia, gdyż sam mam częste zaniki motywacji, a chciałbym zmienić w swoim życiu parę rzeczy. Niektóre cele zrealizowałem, ale z częścią nadal mam problem. Niestety przez nietypowe doły miewam trudności z typowym "ruszeniem tyłka" i zajęciem się czymś, szczególnie gdy w pewnym sensie jestem takim typowym 'samotnikiem' (co nie zadowala mnie, ale zawiodłem się na zbyt wielu ludziach, przez co jestem naprawdę nieufny w prawdziwym życiu). Sam od dłuższego czasu borykam się z lekkimi napadami depresyjnymi, które raz się pojawiają, a raz zanikają. Miewałem tygodnie, a nawet miesiące bez tego problemu, lecz z czasem po prostu to zaczęło wracać, itd. Coś męczy mój umysł i wraca prędzej czy później. Przez dłuższy czas udało mi się wstrzymać od złych wspomnień i myśli, lecz problemy w szkole i duży nacisk w niej podczas lekcji (dochodzą również nauczyciele, którzy za grosz nie rozumieją tego, iż gorsze oceny nie tylko zależą od tego, że ktoś się "nie uczy").

Na szczęście moje objawy nie są zbyt mocne i nigdy nie próbowałem narazić swojego zdrowia lub życia. Niektórzy ludzie mają na tyle mocne ataki depresyjne, że próbują narazić swoje życie. Z takich rzeczy niestety nie powinno się śmiać, gdyż osoba w takim stanie zwykle jest nieświadoma swoich czynów i robi takie rzeczy pod wpływem emocji lub chwilowego "napadu" wściekłości, smutku lub innych negatywnych emocji.

Nie przepadam za leczeniem ludzi przy pomocy lekarstw, gdyż mogą one pogorszyć cudzą sytuację (dlatego lepiej nie używać ich, gdy ma się lekką depresję, ponieważ mogą tylko zaszkodzić i pogorszyć stan danej osoby). Takie rzeczy powinny być w ostateczności, kiedy zapanowanie nad osobą nie jest już zbyt łatwe. Niektórzy muszą korzystać z antydepresantów, aby zapanować nad swoją psychiką. Uważam, że takie rzeczy powinny być już w przypadku naprawdę poważnych sytuacji, kiedy osoba może być nieprzewidywalna. Jeżeli nie tkwisz w silnym bólu i nie jest to coś poważniejszego niż 'lekka depresja', nie powinieneś/aś tykać lekarstw. Poza tym, powinny one być dobierane przez lekarzy, a nie przez byle znajomych.

Nie wiem dlaczego tak mam, ale posiadam taką blokadę, iż nie potrafię sobie doradzić. Jak niektórzy wiedzą, od dłuższego czasu interesuję się pewnymi aspektami psychologicznymi. Lubię pomagać ludziom w trudnych sytuacjach życiowych, w ciągu pewnego czasu niejedna osoba pisała mi na komunikatorach (np. GG, Facebook, itd.) o swoich problemach, które próbowałem rozwiązać, bądź chociaż doradzić im w jakimś stopniu. Niektórzy zapewne też wiedzą, że od paru lat rozmyślam nad karierą psychologa, którą poleciło mi kilka osób (początkowo byłem nastawiony dość sceptycznie, ale z czasem doceniłem tą myśl).

Tylko teraz pytanie? Osoba, która najprawdopodobniej potrzebuje pomocy, chce być psychologiem. Czyżby nie brzmiało to odrobinę... paradoksalnie?
(oczywiście są to głównie powody samotności, więc problem jest do rozwiązania).
Odpowiedz
#8
@Ezel Ta blokada, o której piszesz, chyba dotyczy większości z nas. Po sobie widzę, że często potrafię ludziom doradzić w ich problemach i podnieść ich na duchu, a jak sama złapię doła, to nie potrafię sobie pomóc. Niestety nie wybieramy sobie problemów. Jedni lepiej radzą sobie z problemami finansowymi a inni z samotnością. Ludzie mają różne umiejętności. Dlatego potrzebne jest wzajemne wsparcie i zrozumienie. Także na tym forum. 

Trzeba pamiętać, by rozsądnie podejść do wspierania. Słowa, które pomagają na chwilowe przygnębienie, stają się bezskuteczne wobec osoby, która ma depresję. A czasami mogą ją jeszcze bardziej zdołować (patrz pierwszy post). 

Jak lepiej poznałam problem, to widzę, że depresja nie jest jedynie długo utrzymującym się przygnębieniem. To choroba mająca wiele objawów, którą należy leczyć. W przypadku lekkiej depresji za pomocą terapii, a przy umiarkowanej i ciężkiej dodatkowo lekami.
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#9
Nadal nie jestem przekonany lekarstwami, ale jak jest to coś bardzo poważnego i nie ma wyjścia, to nie ma innego wyboru...

Co do wsparcia, zgadzam się. Warto też przemyśleć dobrze to, czy chcemy kogoś wspierać i czy mamy chociaż trochę głowy do tego. Słówka typu "będzie dobrze" raczej nie pocieszą osoby z depresją. Poza tym, jak ktoś się angażuje w pomoc, niech robi to do końca, ponieważ taka ucieczka może tylko zranić drugą osobę...
Odpowiedz
#10
Antydepresanty niebezpieczne były w latach 70-tych. Obecnie są już porównywalnie bezpieczne do innych leków, więc nie ma sensu przesadnie się ich bać.
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#11
Skoro już nie muszę udawać, że jestem Kenexicą, mogę walnąć ścianę tekstu w starym kenexowym stylu.  :cool:

Mam nadzieję, że przebrnięcie przez nią nie będzie większym wyzwaniem niż moja walka z depresją, ale chcę wszystko opisać w sposób dosadny i nie pomijający ważnych rzeczy. 

Bo to nie jest zwykła ściana tekstu.

To opis walki z depresją. 

Straszliwym gównem, które przychodzi nie wiadomo skąd i dosłownie odbiera chęć do życia. Ludzie w okół kompletnie nie rozumieją, co się ze mną dzieje. Ba! Niejedna osoba swoimi "radami" wywołała u mnie uderzenie przygnębienia. Mama co chwila pogania, bym szybciej wracał do zdrowia bo to i tamto. Słyszałem od niej "genialne" pomysły, by poszukać innego leczenia, które będzie szybsze. Cóż. Nie ma takiego, więc pozdro. Niektórzy chwalą sobie terapię narkotykami, ale nie dla mnie tak ryzykowne zabawy własną psychiką. 

Depresja jest jak zapalenie płuc. 

To choroba, która się pojawia, utrudnia funkcjonowanie i wymaga leczenia. Z tego bagna można wyjść, ale to wymaga czasu!

Nie wystarczy jedna mądra rada. Pocieszenie albo zmotywowanie osoby w głębokiej depresji jest niezwykle trudne lub kompletnie niemożliwe. Depresja nie jest czymś, co sobie wymyśliłem. To nie jest żadne usprawiedliwianie lenistwa. To coś jak połączenie wypalenia, prokrastynacji i rozpaczy pomnożone przez 69. A nawet gorzej. Ciężko to opisać. Ale jest całkiem fajne porównanie, które w miarę dobrze to oddaje.

Przypomnijcie sobie uroki dzieciństwa. Ja uwielbiałem bawić się klockami Lego. Wyobraźnia robiła swoje, moje miasta tętniły życiem. Ale z wiekiem to zaczęło znikać. Dziecięce fantazje oddalały się coraz bardziej, a moje domki Lego nadal były tylko domkami Lego. Starałem się bawić, ale to już kompletnie "nie było to samo". Wyrosłem.

Z depresją jest bardzo podobnie.

Tylko dotyczy wszystkiego! 

Jakbym wyrósł z radości. Wszystko przestawało mnie cieszyć. Nie miałem ochoty na gry, oglądanie filmów, czytanie. 

Coraz ciężej było mi wytrzymać wśród ludzi. Czułem straszne napięcie, które było nie do zniesienia.

"Zaraz się rozpłaczę", "Niech to już się skończy", "Nie potrafię żyć wśród ludzi".

Więc zamknąłem się w pokoju.

I rozpaczałem.

Sam.

W poczuciu kompletnego odrzucenia. Samotne gówno bez przyszłości, które nie potrafi nic zrobić. 

Strasznie nasiliła mi się zazdrość. Gdy widziałem na ulicy pary trzymające się za ręce, albo grupki znajomych, w środku coś mnie skręcało. Przestałem niemal całkowicie zaglądać na Facebooka, by nie widzieć powiadomień "X jest w związku z Y", "Z zaręczył się z A". Egoizm? Być może. Ale nazywanie siebie egoistą tylko pogrążało mnie w nienawiści do samego siebie.

Ludzie często dziwią się, że ktoś może uznać życie za bezsensowne. Ale gdy znika wszelka radość i nadzieja, takie myśli przychodzą same. A następne w kolejce są myśli samobójcze.

Często myślałem o swojej śmierci. Wyobrażałem sobie jak rozcinam rękę nożem albo wyskakuję przez okno. Nienawidziłem siebie. Żałowałem, że się urodziłem. 

Miałem coraz gorszy apetyt. Od tego przygnębienia ściskało mnie w żołądku. Było mi niedobrze. Zacząłem chudnąć w oczach. Około 1 kg na miesiąc. Co przy mojej niedowadze było kolejnym powodem do zmartwień. W domu coraz silniejsza presja "jedz", a ja nie mogłem.

Ciągle chciało mi się płakać. Na uczelni nie mogłem wytrzymać i w końcu przestałem chodzić na zajęcia, gdy zaczęto żartować z mojej płaczliwości. Wstyd był zbyt silny. 

Nie mogłem wstać z łóżka. Po co? Dlaczego ja w ogóle się obudziłem? Dlaczego ten koszmar sam nie może się skończyć? Dzisiaj też nic nie zrobię. 

Wiecie jakie to uczucie, gdy strasznie chce się pić, ale nie można podnieść ręki, by sięgnąć po butelkę wody stojącą tuż przy łóżku? Ja wiem. Przy dołach nie byłem w stanie wykonać najprostszej czynności. Raz się przez to mało nie posikałem.

Rozpacz rozrywała mnie od środka. To coś jak orgazm... 

...tylko okrutnie nieprzyjemny.   

OKRUTNIE!!! 

Ludziom chyba wydaje się, że depresja to wyłącznie kwestia mojej woli. Jakbym miał w środku ukryte pokłady optymizmu, których nie uruchamiam wyłącznie przez własny kaprys. Jako A oznaczyłem typowe rady typowego człowieka. 

A: Trzeba się cieszyć.
Kenex: Ale jak?
A: To proste. Wystarczy chcieć.
Kenex: Fajnie że...

Skoro to dla innych takie proste, a dla mnie nieosiągalnie, to jestem beznadziejny. Nienawiść do siebie +1. 

A: Weź się w garść.

Nie umiem. Nienawiść do siebie +2.

A: Przecież Ty nie masz poważnych problemów. Inni mają gorzej.

Skoro inni mają gorzej i dają radę, a ja jestem w rozsypce, to jestem do dupy. Nienawiść do siebie +10.

A: Ty chyba nie chcesz rozwiązać swoich problemów.

To już cios poniżej pasa. Nienawiść do siebie +100. Albo nawet +1000000000000000000000000000! Co ja pisze. Żadne liczby tego nie oddadzą. 

Nie widziałem w sobie zalet. Zacząłem siebie postrzegać jako kompletnie nieatrakcyjne towarzystwo. 

Moje myślenie było proste. Im dłużej jestem na tym świecie, tym więcej cierpię. Im szybciej zakończę ten koszmar, tym lepiej dla mnie. Nie ma dla mnie ratunku. Ten świat mnie przerasta. 

I to był błąd!

Psycholog i psychiatra to najlepsze, na co można się zdecydować przy depresji!

Depresja jest jak zapalenie płuc. To trzeba po prostu wyleczyć. Terapią. Lekami.

Współczesne antydepresanty są bezpieczne jak zwykłe leki na przeziębienie! 

Strach przed lekami na depresję wynika z kilku faktów:

1. Pierwsze generacje leków na depresję z lat 60-tych i 70-tych miały bardzo poważne skutki uboczne. W pamięci społecznej utrwalił się negatywny obraz, ale on nie ma racji bytu. Od lat 80-tych wprowadzono nowe generacje leków, które są bezpieczne.

2. Czasami dany lek może okazać się nieskuteczny. Wtedy trzeba go najzwyczajniej w świecie zmienić na inny. Czasami może też konieczne okazać się zwiększenie dawki. To nie znaczy od razu, że wszystkie leki są nieskuteczne.

3. Na pierwsze efekty działania antydepresantów trzeba czekać min. 3 tygodnie regularnego brania. Niektórzy mogą już wcześniej ogłosić światu, że nie działają. 

Skuteczność antydepresantów jest potwierdzona dziesiątkami lat badań i zniechęcając ludzi do ich przyjmowania, tylko zmniejszacie ich szansę na powrót do zdrowia.

Warto w międzyczasie też chodzić do psychologa, który pomoże ogarnąć psychicznie swoje problemy. To bardzo przyspiesza leczenie. 

Jak pomóc osobie z depresją?

Najważniejsze, by pokazać takiej osobie, że jest dla innych ważna i wartościowa. Pod tym względem społeczność tego forum zachowywała się wzorowo.

Cieszyłem się też, jak w realu byłem zaproszony do grania online przez kolegę z liceum. Cieszyłem się też, jak ludzie mieli ochotę choćby popisać ze mną na Messengerze. 

Tutaj blog, gdzie jest napisane, co mówić osobie w depresji: http://psycholog-pisze.pl/co-mowic-osobie-z-depresja/ 

Ja już chyba wychodzę z tego bagna. Terapia i leki bardzo mi pomagają. Wsparcie tutejszej społeczności także!  :) :) :)
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#12
@Kenex, bardzo ciekawa interpretacja owego problemu. Precyzyjnie odzwierciedla również trudności u wielu osób.

Ja mam ten problem, iż chcę coś zmienić, ale szybko tracę natchnienie do wykonywania danej czynności. Niestety ludzie z mojego miasteczka są fałszywi (to prawda, niedowiarki jedne, które myślą, że wiedzą lepiej ode mnie) i myślą tylko i wyłącznie o sobie. Gdybym miał więcej wsparcia w prawdziwym życiu, myślę że byłbym czysty. Tak to w gorszych sytuacjach zdarza mi się mieć nieciekawe momenty.

Nie wspomnę o tym, że czuję się znudzony "rutynowym graniem" (dla zielonych: miałem na myśli "robienie czegoś w kółko", nie tylko granie w gry).

EDIT: Zgadzam się z tym wpisem z blogu i sam bym polecił takie powiedzonka, ale niestety rzadko kiedy się takie słyszy. To smutne, gdy osoba cierpi, a pośród ogromu ludzi nikt nie potrafi powiedzieć paru miłych słów.
Odpowiedz
#13
@Ezel 

Znam to. Ja znacznie częściej słyszę to, czego nie wolno mówić osobie w depresji (patrz 1. post), a nie to, co się zaleca mówić. Ludzie niestety działają kompletnie na ślepo, bo nie rozumieją, jak to jest.  :(

Też mam problem ze zmianami.
A) Nie chce mi się
B) Nie mam weny
c) Nie wiem, jak
D) Boję się 

Na szczęście z terapii wynoszę dużo wiedzy na temat motywacji i walki z lękami, więc wszystko idzie w dobrą stronę.  :)
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz
#14
Ja się zastanawiam nad tym, co mogłoby dobrze wpłynąć na moją motywację. Chciałbym zrobić coś nowego, ale ciężko mi jakoś to zacząć. :|
Odpowiedz
#15
W najbliższym czasie planuję w miarę zgrabnie opisać to, co wynoszę z terapii na temat motywacji i moich lęków. Mam nadzieję, że odnajdziesz tam rady trafne dla Ciebie. ;-)
Kupa spada do kibelka i robi plum! xD
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości